Byli nie tylko kupcami, ale współtwórcami polskiej kultury. Obecnie do ormiańskich korzeni przyznają się m.in.: Jerzy Kawalerowicz, Anna Dymna, Robert Makłowicz, Sonia Bohosiewicz, a także nie ukrywali tego pochodzenia Krzysztof Penderecki oraz Zbigniew Herbert.
Na temat historii polskich Ormian, ich obecności na naszych ziemiach, możemy dowiadywać się dzięki wystawom, jaki organizuje Fundacja Kultury i Dziedzictwa Ormian Polskich w Warszawie. Pod koniec 2024 roku mogliśmy oglądać na jednej z nich obraz (nieznanego autora) przedstawiający chrzest Armenii jaki odbył się w Kamieńcu Podolskim około roku 301, a na nim króla Tiridaksa i królową Aszchen, którzy padają na kolana przed świętym Grzegorzem Oświecicielem.

Jest też Biblia oraz inne pisma w oryginalnym języku armeńskim, który zaliczamy do indoeuropejskich. Przy okazji, ciekawe jest pochodzenie ormiańskiego alfabetu, który trochę przypomina grecki, zresztą był na nim wzorowany, a został wymyślony ok. 406 roku przez armeńskiego mnicha, który w tym celu medytował na świętej górze Ararat. Tej samej, na której miała wylądować biblijna Arka Noego.



Ormianie pojawili się na na naszych ziemiach jeszcze przed powstaniem państwa polskiego z powodu prześladowań, jakim byli poddawani jako chrześcijanie, wielu z nich przybyło z odległego Krymu oraz innych okolic Morza Czarnego. Za Rzeczpospolitej Obojga Narodów największe skupiska tej mniejszości występowały na Kresach, zwłaszcza w południowej części, z głównym ośrodkiem we Lwowie. Na jednej z wystaw zaprezentowano mapy ilustrujące kierunki skąd do nas przybywali w różnych okresach historycznych.

We Lwowie było ich najwięcej, stąd Kazimierz Wielki w XIV wieku obdarował naszych braci Ormian specjalnym przywilejem – posiadania własnego sądownictwa, a w związku z czym mogli oni żyć po swojemu, kierując się odrębnym prawem i obyczajowością.

Z kolei od 1630 roku na skutek unii z kościołem rzymskokatolickim Ormianie stają się katolikami, w ślad za czym powstają liczne kościoły obrządku ormiańskiego. W pewnym okresie w mniejszych miejscowościach północno-wschodnich terenów Rzeczpospolitej Obojga Narodów są one jedynymi świątyniami chrześcijańskimi.
W kościele ormiańskim, który uznaje zwierzchnictwo papieża, funkcjonowały zakony benedyktynek, skupiające panny, które żyły według zasad ujętych w „regule św. Benedyktyna”. Poniżej portrety Ormianek z dobrych ziemiańskich rodów, które były przełożonymi klasztorów (zdjęcia ze zbiorów własnych udostępnione Fundacji).

W okresie II Rzeczpospolitej obywatele polscy ormiańskiego pochodzenia piastują liczne funkcje państwowe i polityczne, należą, zwłaszcza na Kresach, do naszych elit, jak na przykład arcybiskup lwowski Józef Teodorowicz, postać wielce patriotyczna, który był także posłem i senatorem. Niestety, druga wojna światowa zdziesiątkowała wielu światłych polskich Ormian – jedni trafili na Sybir, a inni, z powodu podobieństwa do Żydów, do hitlerowskich obozów zagłady.