Mistrz Ly i Jan

Moim drugim mistrzem tai chi był Chińczyk Antoine Ly Li Chanzheng Laoshi, który niedawno odszedł, a którego osobiście nie znałam, ale jego nauki przekazywał, i robi to nadal, Jan Gliński. Mogę mieć jedynie satysfakcję, że gdy Janek był u swego nauczyciela pod Paryżem, by zaprosić go do Polski, prosiłam telefonicznie, aby przekazał mu pozdrowienia oraz, że zobaczy u nas w Łazienkach, jak przyjedzie, niesamowite rude stworzonka, które jedzą orzechy z ręki. Nie wiedziałam wtedy, że  Antoine Ly już dawno nie mieszka na Tajwanie.  (A także, iż to był ostatni nasz kontakt.)

Nie zdawałam sobie także sprawy z tego, że Kasia i Jan uczą mnie tak naprawdę tego samego Starego Stylu Yang, tylko w innym wydaniu, forma Kas była znacznie krótsza, a ruchy w niej bardziej zaokrąglone (stąd to robienie piłeczek ciągle). Może dlatego, mimo wielu nieobecności na zajęciach u Jana, prawie że opanowałam formę nauczaną przez Antoine Ly.

Nie zamierzam jednak porównywać tego, co robiła, i uczyła nas Katarzyna Miernicka, do formy nauczanej przez Jana Glińskiego. To nie moja sprawa, a poza tym nie ma to sensu.

Tym bardziej, że wkrótce zobaczą Państwo wywiad z Janem, gdzie wypytam go o różne szczegóły.

Barbara Jagas

O mnie

Nie wiem kim jestem i całe życie się dowiaduję. – To fascynujące!