<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Barbara Jagas</title>
	<atom:link href="https://reportazbarbaryjagas.pl/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://reportazbarbaryjagas.pl</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Sat, 24 Oct 2026 20:51:33 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=7.1.4</generator>

<image>
	<url>https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2022/06/cropped-quill-1-32x32.png</url>
	<title>Barbara Jagas</title>
	<link>https://reportazbarbaryjagas.pl</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>AI nie może być twórcą</title>
		<link>https://reportazbarbaryjagas.pl/ai-nie-moze-byc-tworca/</link>
					<comments>https://reportazbarbaryjagas.pl/ai-nie-moze-byc-tworca/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 24 Oct 2026 12:47:16 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Do czytania]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://reportazbarbaryjagas.pl/?p=9705</guid>

					<description><![CDATA[A może odwrotnie&#8230; tych wątpliwości miałam całe multum. Tym bardziej, że tekst powstawał w oparciu o autorytety w tej kwestii. Sami oceńcie, jak jest naprawdę. * Czy AI może być twórcą? To pytanie zadałam sobie jakiś czas temu, gdy o sztucznej inteligencji niewiele wiedziałam, lecz samo pojęcie coraz częściej było obecne w mediach. Znalezienie nań [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>A może odwrotnie&#8230; tych wątpliwości miałam całe multum. Tym bardziej, że tekst powstawał w oparciu o autorytety w tej kwestii. Sami oceńcie, jak jest naprawdę.</p>
<p>*</p>
<p>Czy AI może być twórcą?</p>
<p>To pytanie zadałam sobie jakiś czas temu, gdy o</p>
<p>sztucznej inteligencji niewiele</p>
<p>wiedziałam, lecz samo pojęcie coraz częściej było</p>
<p>obecne w mediach. Znalezienie</p>
<p>nań odpowiedzi wydawało mi się wówczas proste:</p>
<p>wystarczy przecież znaleźć grupę</p>
<p>naukowców, którzy będę <strong>„na tak” lub „na nie”</strong> i</p>
<p>sprawa załatwiona. Naukowcy to</p>
<p>twórcy, jak i ja, <strong>a więc</strong> powinniśmy znaleźć nić</p>
<p>porozumienia, a może też będą</p>
<p>myśleli podobnie(?)</p>
<p>*</p>
<p>Najpierw zadzwoniłam do znajomego profesora,</p>
<p>znanego z licznych publicznych wystąpień, do tego</p>
<p>niegłupich. Powiedz mi, proszę, czy twoim</p>
<p>zdaniem, sztuczna inteligencja może być twórcą?</p>
<p>Odpowiedział bez wahania, że</p>
<p>tak, i podał mnóstwo przykładów włącznie z</p>
<p>osobistym, jak ten, gdy codziennie prosi <strong>syntetyczną</strong></p>
<p><strong>piękność</strong>, aby powiedziała mu coś miłego od rana, i</p>
<p>ona to robi, za każdym razem inaczej, mrugając</p>
<p>przy tym okiem. Byłam wstrząśnięta, bo nie takiej</p>
<p>odpowiedzi spodziewałam się od tego sprawnego w</p>
<p>swej dziedzinie naukowca. Ale kiedy wymienił nazwę</p>
<p>jakiegoś robota, wykorzystywanego przez</p>
<p>Amerykanów na ostatniej wojnie, który potrafił</p>
<p><strong>skuteczniej zestrzeliwać samoloty niż człowiek</strong>,</p>
<p>zaczęłam się zastanawiać.</p>
<p>*</p>
<p>Drugi telefon był do absolutnej sławy w medycynie. Ale i</p>
<p>tym razem moje nadzieje potwierdzenia tezy o twórczości</p>
<p>jako cesze przypisanej jedynie rasie ludzkiej okazały się</p>
<p>płonne. <strong>Profesor Henryk Skarżyński</strong>, bo o nim mowa, był</p>
<p>nieugięty, i na mój opór zareagował szybko i zdecydowanie:</p>
<p>„Tak, tak, tak”, dodając, że przykładem jest „<strong>aplikacja</strong></p>
<p><strong>Hearbox</strong>, która może przeprowadzić badania przesiewowe</p>
<p>pod kątem zaburzenia słuchu i rozumienia mowy u dzieci i</p>
<p>dorosłych.” I że jest w stanie to zrobić praktycznie w</p>
<p>każdym miejscu świata. A na końcu dodał, że jeszcze kilka</p>
<p>lat temu myślał podobnie jak ja, ale teraz już zmienił</p>
<p>zdanie. „Sztuczna inteligencja może wytworzyć taki sam</p>
<p>produkt jak człowiek, może też znacznie szybciej wszystko</p>
<p>przeanalizować – <strong>to, co zajęłoby nam kilka lat, ona zrobi w</strong></p>
<p><strong>20 minut</strong>” – napisał jeszcze raz do mnie.</p>
<p>Byłam zdruzgotana, nie wiedziałam co robić dalej, <strong>moja</strong></p>
<p><strong>teza, że AI nie może być twórcą zaczęła się sypać.</strong></p>
<p>*</p>
<p>Wymyśliłam, że kolejne kroki skieruję do znanego</p>
<p>matematyka, i on mi da na pewno „poprawną” odpowiedź.</p>
<p>Dał, ale taką samą jak jego poprzednicy. <strong>Prof. Piotr</strong></p>
<p><strong>Sankowski</strong> stwierdził że AI może być twórcą, ponieważ</p>
<p>pisze w sposób kreatywny teksty i tworzy obrazy, a także</p>
<p>pomaga naukowcom w udowodnieniu twierdzeń i hipotez</p>
<p>badawczych. A poza tym, aby to robić nie trzeba być</p>
<p>samoświadomym. Prosił też, abym się nie martwiła, AI</p>
<p>nam nie zagraża, a gdyby coś, to i tak „wszystko mamy</p>
<p>pod kontrolą”.</p>
<p>Nie dałam za wygraną i zadzwoniłam do <strong>prof.</strong></p>
<p><strong>Przemysława Głomba</strong>, kierującego Zespołem Uczenia</p>
<p>Maszynowego w Instytucie Informatyki</p>
<p>Teoretycznej i Stosowanej Polskiej Akademii Nauk. I tu –</p>
<p>ku mojemu zaskoczeniu, ale i, nie ukrywam, zadowoleniu</p>
<p>znalazłam odpowiedź, która chociaż trochę</p>
<p>wpasowana była w moje przekonania. Profesor</p>
<p>odpowiedział mi, że trudno o AI mówić jako twórcy, <strong>jest</strong></p>
<p><strong>tylko narzędziem generującym treści</strong>; do tego właściwie</p>
<p>coś takiego, jak „sztuczna inteligencja” w ogóle nie</p>
<p>istnieje. Bardzo mi się to podobało. „AI to określenie</p>
<p>modeli uczenia maszynowego projektowanych w celu</p>
<p>realizacji określonych zadań” – podał mi definicję. Taki na</p>
<p>przykład Chat GPT jest uczony uzupełniania tekstu, co</p>
<p>można sobie wyobrazić jako rozbudowany tekst</p>
<p>dopełnienia. Po wielokrotnych powtórzeniach</p>
<p>model uczy się statystycznych zależności obecnych w</p>
<p>danych treningowych. <strong>Gdy więc zapytamy czata i zadamy</strong></p>
<p><strong>mu konkretne pytanie, model, posiłkując się</strong></p>
<p><strong>wyuczonymi schematami, będzie generował kolejne słowa,</strong></p>
<p>wybierając te, które najbardziej pasują do kontekstu.</p>
<p>„<strong>Modele nie są odpowiedzialne za wynik i nie są jego</strong></p>
<p><strong>sprawcami</strong>.” To był miód na moje serce!</p>
<p>Z drugiej strony, miałam dwie wypowiedzi dwóch</p>
<p>matematyków, które były tak różne. Bojąc się więc zapytać</p>
<p>trzeciego, zajrzałam do definicji AI sformułowanej w 1956</p>
<p>roku przez jej twórcę <strong>Johna McCarthy’ego</strong>, a brzmiała</p>
<p>ona tak: ”<strong>Sztuczna inteligencja to dziedzina informatyki</strong></p>
<p>zajmująca się tworzeniem programów i maszyn, które</p>
<p>potrafią naśladować ludzką inteligencję”.</p>
<p>Znamiennym było dla mnie samo słowo „naśladować”…</p>
<p>Przecież <strong>co innego jest małpować, a co innego robić coś</strong></p>
<p><strong>samemu od początku</strong>.</p>
<p>Jak teraz tę całą nową wiedzę o sztucznej inteligencji</p>
<p>zebrać, gdy już na wstępie pojawiło się tyle rozbieżności?</p>
<p>Do tego jeszcze <strong>prof. Włodzisław Duch</strong> dorzucił swoje,</p>
<p>zrównując inteligencję człowieka z inteligencją maszyn</p>
<p>(sic). I wcale niepotrzebny tutaj jest rozum &#8211; dodał, jakby</p>
<p>wyprzedzając  moje kontrargumenty.</p>
<p>A rozsądek? „To tylko suma przesądów jakie</p>
<p>nagromadziliśmy przed 18 r. ż”– <strong>odpisał mi w mejlu.</strong></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Miałam wrażenie, że moje przekonania i informacje, jakie</p>
<p>zdobyłam o AI przestały naprawdę do siebie pasować.</p>
<p>Jak można mnie – człowieka, o którym już dość sporo</p>
<p>wiem, choć nie wszystko, porównywać do jakiegoś…</p>
<p>robota?</p>
<p>Jednak, gdy kolejni przedstawiciele nauki zaczęli wytaczać</p>
<p>w moim kierunku coraz cięższe działa podając następne</p>
<p>przykłady,  jak <strong>wykryte przez AI leki</strong></p>
<p><strong>przeciwnowotworowe</strong> czy wynaleziony niedawno rodzaj</p>
<p>białka odpowiedzialnego za wystąpienie idiopatycznego</p>
<p>zwapnienia płuc, to ręce, a raczej <strong>skrzydła mi opadły</strong>. Do</p>
<p>tego <strong>prof. Paweł Dłotko</strong>, znowu matematyk, dorzucił</p>
<p>jeszcze nowe twierdzenie matematyczne, którego sprawcą</p>
<p>miał być ściśle wyspecjalizowany model dopiero co</p>
<p>lekceważonego przeze mnie „Ejaja”. Co prawda,</p>
<p>dodał, że „sztuczna inteligencja” (ciągle biorę ją w</p>
<p>cudzysłów, bo mnie ta nazwa uwiera) czasami wymyśla bez</p>
<p>sensu, ale fakt jest faktem – w tym przypadku jest twórcą</p>
<p>(!) &#8211; Nie miałam nic do powiedzenia.</p>
<p>*</p>
<p>Postanowiłam zmienić taktykę i bardziej szczegółowo</p>
<p>rozmawiać z naukowcami.</p>
<p>Bingo! Wtedy zaczęły pojawiać się nowe odpowiedzi.</p>
<p>Nareszcie… Gdy ich dociskałam kolejnymi bardziej szczegółowymi pytaniami, np.</p>
<p>czy AI może być autonomiczna, czyli sama z siebie stwarzać wynalazek czy</p>
<p>dzieło sztuki, to wtedy <strong>odpowiadano mi, że nie, w takiej</strong></p>
<p><strong>sytuacji twórcą być nie może</strong>, bo nie ma intencji ani</p>
<p>woli. <strong>Prof. Dariusz Jemielniak, wiceprezes PAN</strong> rzekł: <strong>„AI</strong></p>
<p><strong>nie ma tego, co filozofowie nazywają „aboutness</strong> –</p>
<p>intencjonalnym odniesieniem do świata i własnej w nim</p>
<p>pozycji”. <strong>Rektor SGH prof. Piotr Wachowiak </strong>dodał, że</p>
<p>”<strong>sztuczna inteligencja ani nie ma motywacji, ani</strong></p>
<p><strong>zaangażowania. Ona tylko przetwarza suche informacje</strong>,</p>
<p>które zostały wprowadzone. „Czy sztuczna inteligencja</p>
<p>może być twórcą? Nie, bo nie jest człowiekiem.” Brawo</p>
<p>Jego Magnificencjo, brawo Wiceprezesie PAN!</p>
<p>Dalej z przyjemnością <strong>słuchałam o głupotach jakie Chat</strong></p>
<p><strong>GPT może nam „sprzedać”, gdy za bardzo w niego</strong></p>
<p><strong>wierzymy</strong>. <strong>Prof. Alina Borkowska</strong>, neuropsycholożka z</p>
<p>Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu podawała</p>
<p>przykłady pisanych po angielsku, przesłanych jej do</p>
<p>recenzji prac, gdzie język był nierówny albo zbyt gładki &#8211;</p>
<p>„taki na okrągło” czy też po prostu siermiężny, a także</p>
<p><strong>zawierający ewidentne błędy</strong>, co sugerowało korzystanie z</p>
<p>Chata GPT. (W pewnym momencie można było przeczytać</p>
<p>zdanie <strong>„Mam nadzieję, że byłem ci użyteczny”</strong>.) Dzięki</p>
<p>rozmowie z <strong>dr. Michałem Cholewą, matematykiem i</strong></p>
<p><strong>pisarzem SF</strong>, zrozumiałam, że owe „potknięcia” wynikają</p>
<p>z konstrukcji botów. Te, jeśli czegoś nie wiedzą, to się nie</p>
<p>przyznają, nie piszą bowiem „nie wiem”, <strong>tylko generują</strong></p>
<p><strong>poprawne statystycznie ciągi wyrazów</strong>. Stąd te brednie od</p>
<p>Chata GPT zwane są inaczej halucynowaniem.</p>
<p>Choć w kolejnych, nowocześniejszych wersjach tego chata coraz</p>
<p>mniej głupot. Ale co z tego?</p>
<p>Z uwagą słuchałam wywodów o nowych rozwiązaniach w</p>
<p>nauce, jakie podsyła AI – na zamówienie, które jednak</p>
<p>człowiek musi kontrolować. I tutaj przydało mi się</p>
<p>spotkanie z <strong>prof. Arturem Dyczko z krakowskiej AGH</strong>,</p>
<p>który opowiadał jak AI z jednej strony pomaga mu w</p>
<p>pracy badawczej, gdzie wykorzystuje ją do prognozowania</p>
<p>parametrów jakościowych węgli, ale z drugiej &#8211; <strong>on jako</strong></p>
<p><strong>naukowiec nigdy nie zapomina o tym, że to tylko maszyna</strong>.</p>
<p>„Modele potrafią poprawiać prognozę i wychwytywać</p>
<p>zależności trudne do zauważenia. Ale <strong>nie rozumieją</strong></p>
<p><strong>kontekstu i gdy tylko warunki badań się zmieniają</strong></p>
<p><strong>popełniają błędy</strong>” – twierdzi prof. Dyczko. I to właśnie</p>
<p>charakteryzuje „sztuczną inteligencję”, że może ona być</p>
<p><strong>bardzo skuteczna statystycznie i jednocześnie nie rozumieć</strong></p>
<p><strong>sensu</strong> (z czym się w duchu bardzo zgadzałam). „Dlatego <strong>człowiek powinien</strong></p>
<p><strong>weryfikować rezultaty generowania przez coś treści, co nie</strong></p>
<p><strong>ma rozumu</strong>, ponieważ to „coś” wytwarza je na</p>
<p>podstawie danych i polecenia. A więc nie muszą one być</p>
<p>logiczne i zgodne z prawdą; często nie są” – mówi</p>
<p>naukowiec.</p>
<p>*</p>
<p>Następnie pytałam dalej &#8211; specjalistów, matematyków,</p>
<p>informatyków, osoby, które trenują maszyny. Chciałam</p>
<p>wyłuszczyć te różnice między homo sapiens a bezdusznymi</p>
<p>programami. I dowiedziałam się, że od strony technicznej</p>
<p><strong>systemy generatywne, które nazywamy sztuczną</strong></p>
<p><strong>inteligencją działają całkiem inaczej niż człowiek</strong>. Są to po</p>
<p>prostu maszyny do przewidywania i konstruowania ciągów</p>
<p>słów, pikseli, nut czy też gestów. Uczą się one na</p>
<p>olbrzymich zbiorach danych, w których zapisane są</p>
<p>wzorce ludzkiej ekspresji, <strong>by potem składać tę „wiedzę” w</strong></p>
<p><strong>nowe konfiguracje, zgodnie z życzeniem użytkowników</strong>.</p>
<p>Co prawda, <strong>prof. Andrzej Dragan, autor „Quo Vaidis”</strong>,</p>
<p>gdzie dość przystępnie tłumaczy fenomen działania AI,</p>
<p>twierdzi, że <strong>są już programy, które tworzą jakby same z</strong></p>
<p><strong>siebie, jak np. AlphaGeometry</strong> czy same się ulepszają jak</p>
<p>AlphaZero. Ale komu potrzebne są syntetyczne problemy</p>
<p>geometryczne? albo jakieś gry. A poza tym <strong>i tak na samym</strong></p>
<p><strong>początku był człowiek, ani AlpaZero, ani Alpha Geometry</strong></p>
<p><strong>nie powstały z niczego</strong>. Można więc powiedzieć, że <strong>same</strong></p>
<p><strong>niczego nie chciały, bo nie doświadczały świata, życia</strong>.</p>
<p>*</p>
<p>Ale uwaga, w moim „dochodzeniu” pojawiły się kolejne</p>
<p>trudności. Część rozmówców oznajmiła mi, że <strong>człowiek to</strong></p>
<p><strong>inaczej biologiczna maszyna</strong> i właściwie niebawem czeka</p>
<p>nas koniec ludzkości, bo te biologiczne <strong>roboty będą od nas</strong></p>
<p><strong>we wszystkim lepsze</strong>… Obleciał mnie strach.</p>
<p>Co to za materialistyczna koncepcja człowieka, zgodnie z</p>
<p>którą jesteśmy tylko tworem biologicznym bez kierownika</p>
<p>i duszy?! Okazało się, że ma ona wielu zwolenników, tych</p>
<p><strong>powołujących się na Lema</strong>, w końcu lekarza, i futurystę.</p>
<p><strong>Prof. Piotr Waligórski</strong> z Instytutu Fizjologii Roślin</p>
<p>Polskiej Akademii Nauk w Krakowie: „<strong>Mózg człowieka</strong></p>
<p><strong>niczym nie różni się od ślimaka</strong>, między nami są tylko</p>
<p>zmiany ilościowe.” &#8211; A skoro tak, wystarczy, że taki</p>
<p>sztuczny stwór będzie miał ich więcej od nas oraz większą</p>
<p>liczbę sensorów, które umożliwiają interakcję z</p>
<p>otoczeniem, to już możemy myśleć o naszym końcu…</p>
<p>*</p>
<p>Okazuje się, że pytanie, czy AI może być twórcą zaczyna</p>
<p>brzmieć jak <strong>spór o definicje</strong>.</p>
<p>Dotyka też kilku spraw naraz: czym jest twórczość, co</p>
<p>znaczy autorstwo, gdzie zaczyna się intencja, a gdzie</p>
<p>jest zwykła kombinatoryka. Przecież w codziennym</p>
<p>języku „twórcą” nazywamy kogoś, kto wnosi do świata coś</p>
<p>nowego i rozpoznawalnego. Może to być obraz, wiersz,</p>
<p>melodia, idea czy styl. Jednocześnie moja intuicja</p>
<p>podpowiada, że <strong>twórczość to nie tylko nowość, lecz także</strong></p>
<p><strong>jakiś rodzaj sensu, odpowiedzialności i ryzyka</strong>. Okazuje</p>
<p>się, że to właśnie na tym AI najczęściej się „ślizga” w</p>
<p>dyskusji. Taki chat potrafi przecież generować rzeczy</p>
<p>nowe w formie, czasem poruszające i zaskakujące, ale gdy</p>
<p>próbujemy przypisać mu zamiar, przeżycie, motywację</p>
<p>albo odpowiedzialność za efekt, to zaczynamy mieć wątpliwości.</p>
<p><strong>* </strong></p>
<p><strong>Dr Aleksander Żołnierski z Instytutu Nauk</strong></p>
<p><strong>Ekonomicznych PAN</strong> mówi tak: „Myślę, że najpierw warto</p>
<p>zastanowić się nad tym, co oznacza samo bycie twórcą… A</p>
<p>to zależy od tego, kto i o co pyta… <strong>Potocznie można</strong></p>
<p><strong>powiedzieć, że AI jest twórcą, bo wytwarza</strong> – obraz czy też</p>
<p>tekst. I w tym kontekście jest takim samym twórcą, jak np.</p>
<p>młotek czy farba, które w rękach artysty mogą być</p>
<p>narzędziem niezbędnym dla tworzenia rzeźby czy</p>
<p>obrazu. Z kolei w rękach oszusta, fałszerza czy kopisty</p>
<p>będzie „tworzył” w sposób, który <strong>wygląda na kreatywny</strong>.”</p>
<p>„Potencjalna estetyka takiego „dzieła” jest</p>
<p>aprogramowana i programowalna. Autorzy algorytmów</p>
<p>mogą wyposażyć je w „umiejętności” w kontekście estetyki</p>
<p>obiektywistycznej, gdy piękno „dzieła” będzie jego cechą –</p>
<ol>
<li>w formie idealnych proporcji czy kolorystyki. Zatem</li>
</ol>
<p>AI może być twórcą, ale tylko w sensie potocznym.”</p>
<p>A co gdyby zapytać prawnika?</p>
<p>„Na pewno odpowie, że AI zdecydowanie <strong>nie jest twórcą.</strong></p>
<p>Albowiem nie ma osobowości prawnej, ani nie jest</p>
<p>człowiekiem. <strong>Twórcą może natomiast być autor</strong></p>
<p><strong>algorytmów</strong>. Jednak nie odpowiada on przecież za efekt</p>
<p>zastosowania AI; tak samo zresztą, jak konstruktor</p>
<p>młotka. Z tego punktu widzenia AI jest jedynie</p>
<p>narzędziem. I tylko narzędziem” – zwraca uwagę doktor</p>
<p>Żołnierski.</p>
<p>Prawo autorskie opiera się zazwyczaj na założeniu, że</p>
<p>autorstwo jest ludzkie, bo wiąże się z osobą, intencją i</p>
<p>odpowiedzialnością<strong>. AI nie może „chcieć” stworzyć, nie</strong></p>
<p><strong>może też odpowiadać przed sądem </strong>w sensie moralnym czy</p>
<p>społecznym. To sprawia, że nawet jeśli AI generuje</p>
<p>obiekty, które wyglądają jak dzieła, to status „twórcy”</p>
<p>pozostaje w praktyce po stronie człowieka albo instytucji:</p>
<p>osoby, która kierowała procesem, lub podmiotu, który</p>
<p>posiada narzędzie i organizuje jego użycie. Wiadomo</p>
<p>przecież, że AI potrafi namalować obraz, w stylu, który</p>
<p>przypomina impresjonizm, skomponować harmonijny</p>
<p>układ akordów albo zaproponować metafory, na jakie</p>
<p>człowiek nie wpadłby od razu. Wiadomo jednak, że odbiorcy</p>
<p>muzyki, obrazów czy powieści zawsze wolą słuchać,</p>
<p>oglądać, przeżywać coś, co stworzone jest przez żywego</p>
<p>człowieka. Wysłuchawszy „maszyny” często też czują się</p>
<p>oszukani, chociaż czasami naprawdę trudno odróżnić, czy</p>
<p>na ekranie występuje <strong>prawdziwa bluesmenka, czy też</strong></p>
<p><strong>syntetyczna Xania Monet</strong>.  „To nie znaczy, że wytwór jest</p>
<p>pusty, tylko że sens, który w nim widzimy w dużej mierze</p>
<p>dopowiadamy sami. AI nie musi rozumieć, by produkować</p>
<p>tekst o żałobie, tak jak pianino nie musi rozumieć, by</p>
<p>zabrzmieć melancholijnie, gdy ktoś uderzy odpowiednie</p>
<p>klawisze. Ale co z tego?” – zastanawia się Aleksander Żołnierski.</p>
<p>*</p>
<p>W kulturze często przypisuje się sprawczość nie tylko</p>
<p>osobom, ale i urządzeniom oraz pewnym technikom. I tak</p>
<p>mówi się, że fotografia „zmieniła sposób widzenia” albo</p>
<p><strong>syntezator „dał  nowe brzmienie” </strong>czy też <strong>Internet</strong></p>
<p><strong>„wytworzył nowe gatunki”.</strong> To jednak jest inne autorstwo!</p>
<p>W tym sensie AI bywa twórcą jako siła kulturowa, bo</p>
<p>otwiera nowe przestrzenie praktyk i stylów. <strong>Sztuczna</strong></p>
<p><strong>inteligencja bardziej przypomina rolę medium, które</strong></p>
<p><strong>przestawia granice tego, co łatwe, dostępne i popularne</strong>,</p>
<p>niż rolę indywidualnego artysty.</p>
<p>Z drugiej strony, sztuczna inteligencja wspiera</p>
<p>naukowców, w tym matematyków w dowodzeniu wielu</p>
<p>twierdzeń, tylko – jak mówi Paweł Dłotko – <strong>większość tych</strong></p>
<p><strong>dowodów jest całkowicie bezużyteczna</strong>. A te, które mamy –</p>
<p>muszą podlegać weryfikacji przez człowieka. Stąd też</p>
<p>inicjatywa, by powstało w sieci muzeum matematyki,</p>
<p>którego zadaniem byłoby uczyć człowieka rozumnego</p>
<p>myślenia, rozumnego, czyli przede wszystkim krytycznego.</p>
<p>*</p>
<p>Ostatecznie doszłam do konkluzji, że odpowiedzi na moje</p>
<p>pytania zależały od tego, jakiego typu „twórcy” szukamy.</p>
<p>Jeśli chodzi o twórcę jako podmiot przeżywający,</p>
<p>rozumiejący i odpowiedzialny, AI nim nie jest. Natomiast</p>
<p>jeśli chodzi o twórcę jako generator artefaktów, które</p>
<p>mogą być odbierane jako oryginalne i wartościowe, to tak,</p>
<p>sztuczna inteligencja potrafi pełnić tę funkcję. Jeśli zaś</p>
<p>chodzi o twórcę jako czynnik zmieniający kulturę, AI już</p>
<p>nim jest, bo przestawia ekonomię uwagi, tempo produkcji i</p>
<p>definicję umiejętności. Najuczciwiej jest więc powiedzieć,</p>
<p>że <strong>AI nie jest twórcą w sensie ludzkim, ale bywa twórcza w</strong></p>
<p><strong>sensie funkcjonalnym</strong>. A to rozróżnienie ma znaczenie, bo</p>
<p>pozwala jednocześnie docenić potęgę narzędzia i zachować</p>
<p>ostrość pojęć, które wiążą się z odpowiedzialnością.</p>
<p>Jednakże najciekawszym, co wynikało z moich rozmów,</p>
<p>nie było to, czy AI „zasługuje” na tytuł twórcy, lecz to, jak</p>
<p>zmienia się rola człowieka. <strong>Gdy generowanie treści staje</strong></p>
<p><strong>się łatwe, rośnie wartość tego, czego nie da się</strong></p>
<p><strong>wygenerować samą statystyką</strong>: wyczucia kontekstu,</p>
<p>etycznego wyboru, odwagi, by powiedzieć coś niemodnego,</p>
<p>co w konsekwencji może okazać się być nieopłacalnym. A</p>
<p>przede wszystkim <strong>rośnie wartość samej gotowości, by</strong></p>
<p><strong>stanąć za własnymi słowam</strong>i. Tak, twórczość w świecie AI</p>
<p>może bardziej polegać na wytwarzaniu, a mniej na</p>
<p>nadawaniu znaczenia, budowaniu relacji i braniu</p>
<p>odpowiedzialności. I jeśli w ogóle mamy bronić pojęcia</p>
<p>„twórcy” jako czegoś więcej niż etykiety na produkcie, to</p>
<p>właśnie tam warto postawić granicę: przy intencji i</p>
<p>odpowiedzialności, które nie dają się sprowadzić do</p>
<p>sprawnego generowania czegokolwiek.</p>
<p>*</p>
<p>Wiem, że tymi rozważaniami otwieram puszkę Pandory,</p>
<p>ale czy zrobiłaby to za mnie intencjonalnie sztuczna</p>
<p>inteligencja?</p>
<p>Barbara Jagas</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://reportazbarbaryjagas.pl/ai-nie-moze-byc-tworca/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>48 lat temu Papież Polakiem</title>
		<link>https://reportazbarbaryjagas.pl/48-lat-temu-papiez-polakiem/</link>
					<comments>https://reportazbarbaryjagas.pl/48-lat-temu-papiez-polakiem/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 22 Oct 2026 14:38:55 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Do czytania]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://reportazbarbaryjagas.pl/?p=9686</guid>

					<description><![CDATA[Właśnie dziś mija 48.rocznica rozpoczęcia Pontyfikatu Papieża Polaka. Został nim Karol Wojtyła, zwany potem Janem Pawłem II. Czy pamiętacie ten dzień? A potem&#8230; jego chorobę i śmierć. Oto garść wspomnień w postaci mojego reportażu, jaki tutaj przytaczam, za zgodą Wydawnictwa Michalineum, reportażu pisanego po Jego Odejściu. &#8211; Powstał spontanicznie, akurat odwiedziłam w tym czasie stolicę [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Właśnie dziś mija 48.rocznica rozpoczęcia Pontyfikatu Papieża Polaka. Został nim Karol Wojtyła, zwany potem Janem Pawłem II. Czy pamiętacie ten dzień?</p>
<p>A potem&#8230; jego chorobę i śmierć.</p>
<p>Oto garść wspomnień w postaci mojego reportażu, jaki tutaj przytaczam, za zgodą Wydawnictwa Michalineum, reportażu pisanego po Jego Odejściu. &#8211; Powstał spontanicznie, akurat odwiedziłam w tym czasie stolicę Tatr, i poruszona tym, jak górale świętują odejście Jana Pawła, postanowiłam zebrać na ten temat materiał. I oto efekt &#8211; w postaci tekstu, a właściwie dwóch tekstów, które wydrukowała &#8222;Powściągliwość i Praca&#8221; w dwóch kolejnych numerach.</p>
<p><strong><em>Barbara Jagas</em>  </strong><em>O D E J Ś C I E   I   P R Z Y J Ś C I E (cz.I)</em>  <em>{&#8222;Powściągliwość i Praca&#8221; 6/2005}</em></p>
<p><strong>Poniedziałek 18 kwietnia 2005 roku</strong></p>
<p><em>Odszedł nas Gazda</em> – to zdanie powtarzane przez górali i cytowane przez prasę dzwoni w uszach, kiedy z ulicy Wadowickiej w Krakowie skręcamy w Zakopiankę. Czeka nas droga do jego ukochanych Tatr, które po raz ostatni odwiedził w roku 1997. Usłyszał wtedy na pożegnanie raz jeszcze: <strong><em>Góralu, czy ci nie żal, </em></strong>samolot wspiął się w górę, a niebo nad całym Podhalem się zachmurzyło, a potem rozpłakało. Ale nad Babią Górą promienie słońca przebiły się przez obłoki i utworzyły świetlistą koronę, co pocieszyło  baców i gazdów.</p>
<p>Kto jak kto, ale górale kochali go całym sercem i była to miłość odwzajemniona. To do nich mówił: <em>Na was można liczyć, g</em>dy odwiedzali go w Watykanie. – <em>Kiedy z kolei Jan Paweł przyjeżdżał do Krakowa, a wiadomo było, że nie będzie na Podhalu, to całe Zakopane pustoszało, bo wszyscy ruszali na spotkanie z nim</em> – wspomina 28-letni Antek z Kościeliska. – <em><strong>Na wiadomość, że samolot z Papieżem przeleci nad górami, wychodziliśmy na pola i paliliśmy mu ogniska</strong> – </em>mówi młody gazda.</p>
<p>Dziś rozpoczyna się konklawe. Wszyscy czekają na biały dym, będziemy witać nowego papieża. Ale droga do Zakopanego jest w smutku, widać żałobne flagi.</p>
<p>Kościół Świętej Rodziny na Krupówkach, późne popołudnie. Tutaj Jan Paweł II podczas ostatniej pielgrzymki spotkał się z dziećmi, które przystępowały do Pierwszej Komunii. – <em>Drogie dzieci –mówił – <strong>dzisiaj przychodzi do was papież, aby w imieniu Pana Jezusa, powiedzieć,  że on was kocha. </strong></em>Dzisiejszy główny ołtarz kościoła jest zasłonięty, w środku pusto i ciemno. – <em>Mamy żałobę do wyboru drugiego papieża – </em>mówi siostra zakonna, która sprzedaje książki w sklepiku parafialnym. Większość lektur jest o Janie Pawle lub jego autorstwa. Na wystawie leży <strong>„Pamięć i Tożsamość”</strong>, której nie można było dostać w Warszawie. Siostra mówi, że każda z pozycji ma swoją wartość, więc nie chce niczego doradzać.  Opowiada, że spędziła 26 lat w Rzymie, więc miała okazję przebywać blisko papieża. – <em>Ojciec Święty szczególnie lubił śpiewać z nami – </em>wspomina. <em>  </em></p>
<p><strong>–</strong><em><strong>Mówiłyśmy o nim „nasz tatuś”</strong>. Dlaczego? <strong>Bo był dla nas jak prawdziwy ojciec: jak trzeba  -łagodny i jak trzeba – wymagający… ale zawsze troskliwy</strong> – </em>tłumaczy. Kiedyś bolał ją strasznie brzuch,  tak, że nie mogła uczestniczyć we wspólnej modlitwie, więc poszła do Ojca Świętego się poskarżyć.  <em>Papież najpierw mnie przytulił, a potem położył ręce na głowie. Ból minął… jak ręką odjął. – Ale może lepiej o tym nie mówić – </em>dodaje wzruszona siostra.</p>
<p><strong>Wtorek, 19 kwietnia</strong></p>
<p>Na Krupówkach pustki. Niby normalne, bo jest po sezonie, ale cale Zakopane tkwi w jakimś odrętwieniu. Prasa pisze o Watykanie, przypomina kolejnych papieży, czeka na wyniki konklawe i trochę spekuluje na ten temat, ale bez zbędnych emocji. Nawet <em>tabloidy </em>zwykle karmione sensacją, przyjęły spokojniejszy ton.</p>
<p>Na trasie na Kalatówki nie ma żywej duszy. Dopiero po terenie klasztoru albertynek kręcą się jacyś ludzie, to turyści ze Szwecji. Pustelnia Brata Alberta była jednym z ukochańszych miejsc Karola Wojtyły – lubił tutaj pomedytować. Ostatnio był u albertynów w 1997 r., spędził wówczas na modlitwie około 20 minut.</p>
<p>Dom Brata Alberta jest otwarty, można wpisać się do Księgi Pamiątkowej. Ostatnie treści są pełne wdzięczności za pontyfikat Jana Pawła II. W samo południe biją dzwony kościelne. Atmosfera nieco mistyczna. Czyżby wybrano nowego papieża?</p>
<p>W schronisku na Kalatówkach restauracja nieczynna. Na dole w barze też nie ma nikogo, tylko jakaś pani w kąciku przegląda prasę. Na Kondratową nikt nie idzie. Po drodze pełno śniegu, trzeba uważać, aby nie wpaść w zaspę… Innym niebezpieczeństwem jest możliwość spotkania wygłodniałego misia. Na taką myśl samotnej turystce przechodzą ciarki po plecach. .. Schronisko na Kondratowej w żałobie, na zewnątrz wywieszona flaga papieska, jest zamknięte. To <strong>tędy szli na Giewont taternicy, aby zapalić na pociechę umierającemu Janowi Pawłowi światełko.</strong></p>
<p>Wieczorem media podają, że nowym papieżem został Joseph Ratzinger.</p>
<p><strong>Środa, 20 kwietnia</strong></p>
<p>Kościół księży bernardynów na Bystrem. W środku wisi portret Jana Pawła II i tablica z jego błogosławieństwem, która jest przewiązana czarną księgą. Zwyczajna poranna Msza święta… tylko w modlitwie o papieża pada imię: Benedykt. Brzmi trochę dziwnie.</p>
<p>Wszystkie gazety piszą o nowym <strong>Ojcu Świętym</strong>. Zdjęcie <em>skromnego pracownika winnicy Pana</em> widnieje na pierwszych stronach. Chociaż sprawa jest świeża, pojawiają się już pierwsze sondy i komentarze. <strong>„Gazeta Krakowska” podaje</strong>, że wszyscy z zadowoleniem przyjęli wybór kardynała Ratzingera i obok drukuje wypowiedzi księży i przyjaciół Jana Pawła na ten temat. Zofia Ustupska z Antałówki, na pytanie o Benedykta, najpierw odpowiada milczeniem. Serce góralki jest ciągle przy Janie Pawle II, więc co tu rzec, by nie zostać posądzonym o zdradę (?). – <em>A wy, co myślicie? – </em>odpowiada pytaniem na pytanie.  Odzywa się sąsiadka, Anna R., która mówi, że jej Ratzinger się podoba. Wtedy Zosia się uśmiecha i mówi: &#8211; <em>Ja też się cieszę, bo to dobry człowiek, widać to po jego oczach. </em>Kierowca busa zwraca uwagę na niepewność w zachowaniu Benedykta. – <strong><em>Jeszcze nie wiadomo, jaki on jest… On sam też nie wie… –</em></strong><strong><em> </em></strong>mówi.</p>
<p>W nocy spadł śnieg, od rana świeci piękne słońce, trzeba na narty (!) Na dolnej stacji kolejki na Kasprowy jest gablotka ze zdjęciem upamiętniającym ostatni pobyt Jana Pawła II w tym miejscu. Pracownicy PKL wspominają, że papież wszystkich wtedy zaskoczył swoją wizytą. – <em>Po południu 6 czerwca(1997 r. – przyp. red.) w Kuźnicach już praktycznie nikogo nie było.</em></p>
<p><em>Samochód z papieżem zajechał z tyłu, na plac pod linami kolei. Ojciec Święty z całą świtą wszedł tylnym wejściem. Przywitał nas wszystkich i wsiadł do kolejki – </em>wspomina na łamach „Tygodnika Podhalańskiego” Kazimierz Korzeniowski, kierownik zespołu kolei linowych Kasprowy Wierch. – <em>Pamiętam, jak by to było dziś. <strong>Ojciec Święty wszedł do restauracji, usiadł przy narożnym stoliku i zamówił herbatę z sokiem malinowym… Chociaż byliśmy cały dzień w pogotowiu, to jednak nie wierzyliśmy, że Jan Paweł nas odwiedzi. Miał przecież jechać na Krzeptówki, a tymczasem znalazł się tutaj, podobno bardzo chciał… Może czuł, że to jest ostatni raz i zapragnął popatrzeć na Tatry</strong> – </em>wspomina na górze konduktor.</p>
<p>Na Kasprowym, przy wyjściu ze schroniska, wisi tablica upamiętniająca ten ostatni pobyt. Jest przewiązana żałobną wstęgą, pod nią stoją znicze. Na Gąsienicowej mgła, widoczność na półtora metra, śnieg jak kasza. Aż strach zjeżdżać. Lepiej wrócić do środka i zamówić herbatę z szarlotką.</p>
<p><strong>Czwartek, 21 kwietnia</strong></p>
<p>Wszystkie gazety piszą o Benedykcie XVI, prześcigając się w szczegółach na jego temat. Jedna z bulwarówek podaje na przykład, że nowy papież uwielbia słodkie naleśniki. To zupełnie jak Jan Paweł II, którego znaliśmy z miłości do kremówek. Porównania papieży wychodzą więc na plus – przynajmniej w kwestii kulinarnej. Inne media cytują myśli Josepha Ratzingera. Krakowska „Gazeta Wyborcza” daje tytuł: <strong>Credo Benedykta XVI.</strong> Tylko „Tygodnik Podhalański” milczy (w numerze z 21 kwietnia), ani na pierwszej stronie, ani w środku nie ma nic o nowym papieżu. Na okładce zamiast zdjęcia Benedykta XVI, foto jakiegoś pana z siwą brodą i tytuł „Ubecja”, fala z teczkami odżyła…</p>
<p>Na Kasprowym w południe zero stopni. Pod płaskorzeźbą Jana Pawła II dalej płoną znicze. Jest mgła i silny wiatr, wyciąg na Goryczkowej nie chodzi. Znowu nici z nart.</p>
<p><em>Nowy papież? Podoba mi się. Widać, że jest nieśmiały, ale to początki, trzeba mu dać czas… &#8211; </em>odpowiada pani z bufetu w schronisku.</p>
<p>Droga do Sanktuarium Matki Boskiej Fatimskiej, wzdłuż całej ulicy Kościeliskiej żółte flagi papieskie. Jednak wiele chałup jest dalej w żałobie. W niektórych oknach wystawione są portrety i zdjęcia Jana Pawła II. <strong>W połowie trasy czytamy napis: „<em>Módlcie się i nie zapominajcie o mnie – Jan Paweł II.</em></strong></p>
<p>Po drugiej stronie ulicy, u podnóża Giewontu, jakby odpowiedź: <em>Codziennie o 12. modlimy się za Jana Pawła II.</em></p>
<p>Pod jego pomnikiem, już na terenie sanktuarium, płoną znicze. Robi się smutno. Ale na pocieszenie przypomina się ulubiony cytat Papieża z Horacego: <strong><em>Non omnis moria – nie wszystek umrę. </em></strong>Patrzymy na Giewont i płyną słowa z jego znanej homilii wygłoszonej na Podhalu: <em>Dzisiaj dziękowałem Bogu za to, że wasi przodkowie na Giewoncie wznieśli krzyż. Ten krzyż patrzy na całą Polskę od Tatr aż do Bałtyku, i ten krzyż mówi całej Polsce: <strong>Sursum Corda!</strong> <strong>– w górę serca!</strong></em></p>
<p>A w kościele już wisi zdjęcie nowego papieża – Benedykta XVI. Jak by tu trochę nie pasuje. Cała świątynia jest po brzegi wypełniona ludźmi. Ale bynajmniej nie są to górale, tylko jacyś na ciemno ubrani mężczyźni. Czyżby pogrzeb? Okazuje się, że nie, bo po chwili wychodzi ksiądz, wita serdecznie wycieczkę ze Śląska i zaczyna opowiadać historię sanktuarium. W tym czasie mężczyźni błyskają fleszami. Robi się atmosfera trochę jak na wycieczce krajoznawczo-przyrodniczej. Można jednak popatrzeć na witraże, z których spogląda na nas Jan Paweł II. Jakby mówił: <em><strong>Piękno tych świątyń odpowiada pięknu Tatr</strong> i jest odblaskiem tego samego piękna, o którym mówią słowa Wincentego Pola wypisane na krzyżu w Dolinie Kościeliskiej: <strong>I nic nad Boga. </strong></em>Te słowa przynoszą spokój. Tymczasem ksiądz opowiada o tym, jak tutejsi parafianie modlili się w 1981 r. do Matki Boskiej o zmiłowanie dla Jana Pawła II i przyrzekli, że jeśli mu daruje życie, to w podzięce wybudują Jej wspaniałe sanktuarium.</p>
<p>Tak też uczynili.</p>
<p>Na zakończenie ksiądz prosi wszystkich o uklęknięcie i odmówienie modlitwy. Chwila ciszy… Po czym na ciemno ubrani mężczyźni sięgają znów po aparaty fotograficzne.</p>
<p><em>&#8211; W każdą niedzielę przyjeżdżają tu górale z całego Zakopanego, by modlić się za Jana Pawła – </em>mówi baca z Chochołowskiej. – <em>No tak, ale dzisiaj mamy dopiero czwartek.</em></p>
<p><img fetchpriority="high" decoding="async" class="alignnone size-medium wp-image-9693" src="https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/10/Na-czolowke-225x300.jpg" alt="" width="225" height="300" srcset="https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/10/Na-czolowke-225x300.jpg 225w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/10/Na-czolowke-768x1024.jpg 768w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/10/Na-czolowke-1152x1536.jpg 1152w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/10/Na-czolowke-1536x2048.jpg 1536w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/10/Na-czolowke-scaled.jpg 1920w" sizes="(max-width: 225px) 100vw, 225px" /></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><em><strong>Barbara Jagas  </strong>O D E J Ś C I E   I   P R Z Y J Ś C I E (cz.II)  „Powściągliwość i Praca” nr 7-8 2005</em></p>
<p><strong>Piątek, 22 kwietnia</strong></p>
<p><strong>„Gazeta Krakowska”</strong> pyta na pierwszej stronie<em><strong> Jak Joseph uniesie ten dar i ciężar</strong> </em>i drukuje wywiad z bratem Benedykta. Inne dzienniki zastanawiają się nad nowym pontyfikatem. Wszyscy czekają, co powie Benedykt na Placu św. Piotra, jaki ogłosi program.</p>
<p>Na Kasprowym dalej płoną znicze. Jest piękne słońce, napadało śniegu, trasa doskonale przygotowana do nart. Warunki na Gąsienicowej i Goryczkowej jak w środku zimy (!).</p>
<p>Kościół św. Krzyża w Zakopanem – w 1976 r. kardynał Wojtyła powołuje tę parafię. Dzisiaj jest już po wieczornej mszy. <strong>Jakaś młodzież śpiewa pieśń o Duchu Świętym</strong>, jedna z dziewcząt pięknie gra na gitarze. Ale siostra mówi, że trzeba opuścić świątynię.</p>
<p>– <em>Już zamykamy…</em></p>
<p>Na zewnątrz tablica upamiętniająca ostatnią wizytę Jana Pawła II, obok bukiet kwiatów. Ale w gablotce parafialnej już zaproszenie na jutrzejszy koncert, ma wystąpić jakiś znany zespół czarnoskórych muzyków. Dla równowagi w lokalnej prasie czytamy, że górale z Poronina, w dowód wierności naukom Ojca Świętego, zlikwidowali agencję towarzyską i zamierzają tam otworzyć nowy biznes.</p>
<p><strong>Sobota, 23 kwietnia</strong></p>
<p>W prasie nadal dominuje tematyka papieska. „Dziennik Polski” donosi, że na pierwszą pielgrzymkę Benedykt uda się do Polski, o czym zapewniają kardynałowie niemieccy. Z kolei „Gazeta Krakowska na Podhalu” pisze o pamiątkach z wizerunkami Jana Pawła, które poznikały z targowisk. – <strong><em>Były różne obrazecki i talyrze z papieżem. Zalegały całe roki, ale my syćkie je wyprzedali, jak Ojciec Święty umarł… Ale za pore dni bedom nowe…</em>– </strong>mówią zakopiańskie handlarki.</p>
<p>W Kuźnicach do kolejki na Kasprowy kolejka na dwie godziny stania. Ale przecież można wziąć deski na ramię i podchodzić, jak to zwykł czynić Ojciec Święty, który twierdził, że korzystanie z wyciągów ma niewiele wspólnego z prawdziwym. narciarstwem.</p>
<p>A lubił narty i będąc kardynałem przyjeżdżał co roku do Zakopanego, aby poszusować. Kiedy zagraniczni dziennikarze zapytali go kiedyś, ilu polskich kardynałów jeździ na nartach, Karol Wojtyła miał odpowiedzieć: <em>–</em></p>
<p><em>Czterdzieści procent. – Ale przecież Polska ma tylko dwóch kardynałów –</em> dopytywał się inny dziennikarz. – <em>Oczywiście, ale kardynał Wyszyński, prymas Polski, stanowi 60 procent…</em></p>
<p><strong>Niedziela, 24 kwietnia</strong></p>
<p>Msza poranna w Kościele św. Krzyża. Świątynia zapełniona tylko w połowie, reszta ludzi już pewnie siedzi przed telewizorami w oczekiwaniu na rozpoczęcie uroczystości z Placu Świętego Piotra. W kościele zostaje odczytany list kardynała Macharskiego, który prosi o modlitwę za papieża Benedykta XVI. Ksiądz wygłasza kazanie. – <em><strong>Tylko przez Chrystusa Pana możemy dojść do prawdziwej wiary</strong> – </em>tłumaczy. – <em>To jedynie filozofowie uważają, że wszystkie drogi są słuszne, ponieważ prowadzą do jednej prawdy i jednego Boga. – Ale oni się mylą, ponieważ <strong>inne religie są tylko poszukiwaniem Boga</strong>, a nie prawdziwą wiarą…  – </em>tłumaczy ksiądz.</p>
<p>Za ogrodzeniem kościoła wolontariusze zbierają na hospicjum dla dzieci. W zamian można dostać wiosennego hiacynta.</p>
<p>Przed dziesiątą zaczyna się relacja z Watykanu. Pierścień rybaka jest już na palcu właściciela, zaczyna się zarzucanie sieci. Benedykt XVI urzeka swoją mową… Pani w kiosku z napojami wypowiada się dość powściągliwie na temat Ratzingera. – <em>Jest jakiś dziwny… No chciałoby się w jego miejsce zobaczyć naszego Jana Pawła… Jakoś nie pasuje do niego to ubranie… Ale może to dobrze, że wybrano Ratzingera, przynajmniej u Niemców będzie więcej wierzących… Bo u nas dzięki Janowi Pawłowi liczba katolików wzrosła… Mam nadzieję – </em>dodaje.</p>
<p>Żałoba, przynajmniej zewnętrznie, opuszcza Zakopane. Jeszcze powiewają czarne wstęgi na samochodach i busach, gdzieniegdzie poprzyklejane zdjęcia Jana Pawła. – <em>No niech pani spojrzy na naszego Ojca Świętego, jaki to był postawny mężczyzna! A ten Niemiec…? </em>– zastanawia się gaździna z Butorowego. Ubrana w paradny strój góralka powiada: – <em>Wszyscyśmy wiedzieli, że padnie na Ratzingera. On przecież celebrował pogrzeb naszego papieża – Czy mi się podoba?&#8230; – Każdy papież jest dobry… Ale ten to nie to, co nasz… Czekałam we wtorek (19 kwietnia) na jego błogosławieństwo i nie doczekałam się. No nie wiem, może akurat wyszłam z kuchni…?</em></p>
<p>A pani, co widziała? – <em>To dla mnie dziwne, że mamy papieża Niemca – mówi 47-letnia Maria. – Ja nic nie mam przeciwko nim, ale człowiek już tak jest wychowany… <strong>No i co, do Niemiec będziemy jeździć na pielgrzymki…?</strong> Ale zobaczymy, jak to będzie… Wszystko jest zapisane w Księdze Sabały – </em>mówi.</p>
<p>Co tam mówią? – <em>A co, nie wiecie?</em></p>
<p>– <em>Jest wyraźnie powiedziane, że po naszym Wojtyle będzie Niemiec. Ale na krótko. Potem przyjdzie Murzyn albo jakiś inny ciemnoskóry. A po nim już tylko III wojna światowa – </em>powiada pani Marysia. A co potem? – <em>Ludzie gadają, i tak jest w tej przepowiedni, że wojna będzie straszna, wszyscy zginą… <strong>Tylko na Podhalu zostanie garstka ludzi… Pozostawione po rosie ślady człowieka będzie się całować…</strong></em></p>
<p>Pod Gubałówką jakby na zawołanie pojawia się ciemnoskóry człowiek z Biblią w ręku. –</p>
<p><em>Jestem Daniel z Brazylii. </em>Okazuje się, że jest świadkiem Jehowy. O papieżach wypowiada się krytycznie. – <em>Jezus Chrystus nie chciał być królem i zasiadać na tronie – </em>mówi łamaną angielszczyzną. Wszystkiego dobrego, Daniel!</p>
<p>Z Gubałówki rozciąga się wspaniała panorama Tatr. Dzwonią w uszach słowa Jana Pawła II: <strong><em>Ilekroć mam możność udać się w góry i podziwiać górskie krajobrazy, dziękuję Bogu</em></strong><em> <strong>za majestat i piękno stworzonego świata…</strong></em></p>
<p><strong><em> </em></strong><strong>Poniedziałek, 25 kwietnia</strong></p>
<p>Kościół bernardynów na Bystrem. Siostra urszulanka z klasztoru na Jaszczurówce przychodzi tu na poranne Msze święte. Ma oczy mistyczki. <strong>– <em>Oj, należy się cieszyć z wyboru Benedykta! Przecież to Duch Święty go wybrał! </em></strong><em>Kardynał Ratzinger był dwadzieścia cztery lata razem z naszym papieżem. To mądry człowiek i teolog –</em> mówi dydaktycznie. – <em>Ach, to pani dziennikarka…</em></p>
<p>– <em>Oj, nie wolno nam rozmawiać, muszę mieć zgodę matki przełożonej… </em>Ale po chwili zaczyna już nabierać zaufania.</p>
<p>– <em>Znałam Karola Wojtyłę od lat, jeszcze z Poznania, gdzie byłam w seminarium – </em>zaczyna swą opowieść<em>. – Przyjeżdżał do nas na różne uroczystości, odprawiał msze. <strong>To był bardzo bezpośredni człowiek. Przychodził do kuchni po wodę…</strong> <strong>Ale z drugiej strony w jego obecności od początku coś taaakiego się działo… </strong>Jednak żadna z nas nie spodziewała się</em>, <strong><em>że ksiądz Karol Wojtyła zostanie papieżem… Chociaż ojciec Pio mu to przepowiadał i siostra Faustyna pisała w swoim dzienniczku, że iskra boża wyjdzie z</em></strong><em> <strong>Polski i rozejdzie się po całym świecie. </strong>No, ale dopiero potem to zrozumiałyśmy… Pani pyta, jakim był narciarzem? – Trudno mi powiedzieć, bo jestem w zakonie na Jaszczurówce dopiero od 15 lat… Wiem jednak od matki przełożonej i innych sióstr, że dom urszulanek to było miejsce wyjątkowo bliskie jego sercu.</em></p>
<p><em>– <strong>Na tym stoku pod Nosalem szusował do pierwszej albo drugiej nad ranem</strong>. Mówił żartem, że musi wydychać zły Kraków, bo mają tam złe powietrze. Oczywiście stok był w tamtych czasach czyściuteńki, żadnych cudów, jak dzisiaj, wyciągów…– </em>wspomina siostra<em>.</em></p>
<p>Teresa na łamach „Tygodnika Podhalańskiego”. – <em>Był gościem, domownikiem, wiele rozmawialiśmy. <strong>Przez 16 lat po dwa tygodnie spędzał w pokoju na pierwszym piętrze.</strong> Skromność miejsca świadczy, jak niezwykłym był człowiekiem. <strong>Kochał zwykłość</strong>. Obok skromnego pokoiku jest łazienka, z której korzystał, gdzie do dziś stoją <strong>dwa dzbanki</strong>, używane przez Karola Wojtyłę – <strong>jeden na zimną, a drugi na gorącą wodę, oraz miednica. </strong>– Zawsze o wpół do ósmej odprawiał Mszę świętą w kaplicy na parterze<strong>, jadł śniadanie z naszym kapelanem i ruszał na narty</strong>. <strong>Dawałyśmy kanapki i termos z gorącą kawą do plecaka. Kierowca wiózł kardynała do Doliny Chochołowskiej. Tan podchodził na Grzesia i zjeżdżał </strong>– </em>mówi 78-letnia siostra Teresa.</p>
<p><em> – Potem, będąc już papieżem, bardzo tęsknił za nartami i tym wspaniałym miejscem. <strong>Któregoś razu w drodze do Morskiego Oka, chciał podobno wstąpić, ale nie udało się… Ksiądz Stanisław (Dziwisz – przyp. red.) opowiadał potem, że kiedy mijali nasz dom, to Jan Paweł II wymienił jednym tchem wszystkie imiona urszulanek</strong> – </em>mówi urszulanka spotkana u benedyktynów.</p>
<p>Jego marzenie o wizycie w klasztorze na Jaszczurówce miało się spełnić w 1997 roku. –</p>
<p><strong><em>Odwiedził nas nieoczekiwanie późnym wieczorem, byłyśmy po kolacji… Wszedł z ochroną, ale jego obecność czuło się bardzo blisko</em></strong><em> – </em>wspomina siostra<em>. – <strong>Potem poszedł już sam na górę do swego pokoju, spędził tam około piętnastu minut</strong> – </em>opowiada wzruszona urszulanka<em>. </em>Dostał wtedy od sióstr ogromny bukiet czerwonych róż.</p>
<p>Przed trzema laty <strong>podczas pielgrzymki w 2002 roku śmigłowiec z Janem Pawłem tylko przeleciał nad Podhalem</strong> <strong>i Tatrami. </strong></p>
<p><strong>Maszyna jednak wyraźnie obniżyła lot nad Jaszczurówką. Urszulanki z balkonu machały swojemu narciarzowi pękiem maków</strong>. Jan Paweł II kontaktował się z nimi do samego końca. – <strong><em>Jeszcze na Wielkanoc przesłał nam życzenia, pobłogosławił przedszkole, które budujemy </em></strong><em>…</em>– mówi siostra. – <strong><em>Ale on tu jest wśród nas, ja go czuję </em></strong>– uśmiecha się.</p>
<p>Autokar do Krakowa jedzie wolno, siąpi drobny kapuśniaczek. Na Zakopiance trwają prace budowlane. Jeszcze gdzieniegdzie powiewają na domach żałobne chorągwie. Na stacji PKS w Nowym Targu wiszą już papieskie flagi. W Myślenicach kwitną drzewa… Wiosna!</p>
<p>Kraków. <strong>Autobus z Zakopianki skręca w ulicę Wadowicką</strong>. Szkoda, że Karol Wojtyła już nigdy nie odwiedzi swojego miasta ani <strong>nie pojawi się na ulicy Floriańskiej</strong> <strong>3.</strong></p>
<p>Ale przecież jest i pozostanie wśród nas – jak mówiła urszulanka – i będzie nam błogosławił z Okna Niebieskiego.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><em> </em></p>
<p><em> </em></p>
<p><em> </em></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><em> </em></p>
<p><em> </em></p>
<p><em> </em></p>
<p><em> </em></p>
<p><strong><em> </em></strong></p>
<p><strong><em> </em></strong></p>
<p><strong><em> </em></strong></p>
<p><strong><em> </em></strong></p>
<p><strong> </strong></p>
<p><em> </em></p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://reportazbarbaryjagas.pl/48-lat-temu-papiez-polakiem/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>DAMA NA ŻAGLACH</title>
		<link>https://reportazbarbaryjagas.pl/dama-na-zaglach-2/</link>
					<comments>https://reportazbarbaryjagas.pl/dama-na-zaglach-2/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 17 Oct 2026 08:09:06 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Do nabycia]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://reportazbarbaryjagas.pl/?p=9649</guid>

					<description><![CDATA[Santorini? To nie dla mnie. Kojarzyłam ją wyłącznie z wyspą konsumpcji oraz zblazowanych turystów z Europy Zachodniej. A poza tym wszyscy już tam byli… Na wszelki wypadek zabrałam ze sobą trzy książki, gdybym miała się nudzić: „Podróże z Herodotem” Ryszarda Kapuścińskiego, jego „Lapidarium III”, a także „Uwodzenia” Stanisława Śnieżki, nieznanego poety, który był moim przyjacielem. [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><b>Santorini?</b> To nie dla mnie. Kojarzyłam ją wyłącznie z wyspą konsumpcji oraz zblazowanych turystów z Europy Zachodniej. A poza tym wszyscy już tam byli…</p>
<p>Na wszelki wypadek zabrałam ze sobą trzy książki, gdybym miała się nudzić: „<b>Podróże z Herodotem</b>” Ryszarda Kapuścińskiego, jego „<b>Lapidarium III</b>”, a także „<b>Uwodzenia” Stanisława Śnieżki</b>, nieznanego poety, który był moim przyjacielem.</p>
<p>*</p>
<p>Kiedy zobaczyłam Perissę, o mało się nie rozpłakałam, tak mi się nie podobała. Biedna nieciekawa wieś, co my tutaj robimy? – zapytałam Leszka.</p>
<p>I wtedy zaczęłam się użalać, że jestem tak nierozważna powierzając organizację wyjazdu Sile Wyższej w postaci swojego kolegi Lesława.</p>
<p>*</p>
<p><b>Pokoik przypomina</b><b>ł</b><b> trochę celę, tyle że dla dwóch osób.</b> Mój niedoszły mąż czułby się w niej świetnie, ja czułam się nieco gorzej, ale może być.</p>
<p>Dopiero deptak nadmorski, położony bardziej na południe, czyli dalej od gór, zrobił na nas wrażenie. <b>Kupiłam tam swoją pierwszą ekstrawagancką suknię</b> – taką złotą sieć, co jedna z moich koleżanek skomentowała na FB, że wyglądam w niej jak syrena.</p>
<p>*</p>
<p>To dopiero widok, pomyślałam sobie, patrząc na czarny piasek i prawie takie samo morze, a nad nami wschodzące złote słońce.</p>
<p>Przypomniała mi się plaża na Kanarach na Fuertawenturze. Tylko tam jeszcze woda czarne bałwany toczyła, które rozbijały się o stromy skalisty brzeg. Tutaj świat budził się spokojniej.</p>
<p>A po kąpieli, która nas uwolniła od zmęczenia, z radością położyłam się na wygodnej leżance i zapadłam w lekki półsen. Było mi dobrze.</p>
<p>Woda leciutko biła o brzeg, słonko delikatnie muskało mi skórę, bo jeszcze nie było za gorąco, z oddali docierała jakaś grecka mowa, już wiedziałam, że wybraliśmy dobrze.</p>
<p>Perissa zaczynała nam się podobać.</p>
<p>*</p>
<p>Przy plaży znajdował się turystyczny punkt informacyjny, gdzie dyżurował wiecznie uśmiechnięty Marco, Grek o wyglądzie Włocha, do którego akurat poczułam zaufanie. Zaproponował nam kilka wycieczek, wybraliśmy objazdową. Z możliwością obejrzenia nie tylko całej wyspy, ale przede wszystkim dwóch kultowych kurortów: Oji oraz Firy.</p>
<p>Autokar długo zbierał po naszej wiosce turystów. Nie wiedzieliśmy, że jest tak rozległa. Dostrzegłam wypasione wille z basenami, a także więcej sklepów. Towarzystwo mieliśmy międzynarodowe w wieku, jak to się pięknie u nas mówi, okołosenioralnym. Pilotka mówiła po angielsku, ale za szybko, tak że zdania zlewały się w jakiś bełkot, powodujący że oboje z Leszkiem zaczęliśmy przysypiać. Kilkakrotnie wysiadaliśmy oglądać widoki, raz – mieliśmy wejście do jakiego monastyru. Ale ta jazda krętymi drogami, jak to w Grecji, tak nas ukołysała, że poczuliśmy się na tyle zmęczeni, aby zamiast do kościoła pójść w kierunku Red Beach. Plaża jak plaża, tyle, że w odróżnieniu do naszej zamiast piasku czarnego był rudoczerwony. Lesiu polazł ją fotografować, ja wstąpiłam do knajpy. Greek coffee to było nieporozumienie, taka nasza kawa-plujka, jak bym zapomniała. Ale to było ostatni raz, potem już zamawiałam tylko podwójne cappuccino,</p>
<p>ewentualnie espresso strong z domieszką wody.</p>
<p>*</p>
<p>Możecie wyobrazić sobie wzgórze, a na nim bryłę w kolorze kości słoniowej, która kontrastuje z niebem, a na dole prawie stapia się z miastem, które od dołu pokrywa śmietanowy marmur? A wokół kolumny, podcienie oraz inne elementy architektury klasycznej. To więcej niż „Stairway to Heaven” Led Zeppelin.</p>
<p>*</p>
<p>„A potem będziemy sobie robić wycieczki. Takie dookoła świata. I także na Półwysep Helski… Co?</p>
<p>Jestem pewna, że wywróżyłam go sobie, tj. mówiąc nowoczesnym językiem parapsychologii wyafirmowałam.</p>
<p>W każdym razie, Paweł pojawił się w moim życiu, po raz drugi, od szkoły, na moje wyraźne życzenie.</p>
<p>A było to tak. Siedzimy z Emką na działce, pogoda jak dziś, sztormowa, więc piszemy afirmacje. O facetach; jakiego która chciałaby mieć.</p>
<p>Emka chciała jakiegoś tatusia w zastępstwie.</p>
<p>Mnie marzył się ktoś z własnym samolotem. Co by mi pokazywał z góry świat. No i proszę państwa, bingo!</p>
<p>*</p>
<p><strong>Łódź Johnny’ ego</strong></p>
<p>Grek i takie imię, ale mniejsza z tym.</p>
<p>Nasza żaglóweczka jakby sama zapraszała na pokład. Fajne towarzystwo, przywitano nas jak swoich. Miałam  od razu kajutę i nie musiałam nocować w messie. Spałam na miejscu dziewczyny-nurka, która wracała do pracy.</p>
<p>Na górze była Ewa, zupełnie niewidoczna moja sąsiadeczka. Oddała mi prawie wszystkie półki, sama będąc bez bagażu, który zaginął podczas lotu z Amsterdamu (gdzie ta prześliczna dziewuszka odnalazła swoje miejsce na ziemi).</p>
<p>Wiele rozmawiałyśmy – także o sprawach nadprzyrodzonych. Zawsze chciałam mieć taką towarzyszkę podróży.</p>
<p>*</p>
<p>Pobyt na Amorgos rozpoczęto od wspólnej kolacji. To była połowa rejsu, gdzie niektórzy z żeglarzy kończyli swą przygodę, a inni ją zaczynali.</p>
<p>Wtedy zorientowałam się, że płyniemy w cztery łajby.</p>
<p>Wszyscy świętowali jubileusz 25-lecia klubu. Robili sobie zdjęcia na ściance. Byłam pod wrażeniem ich pomysłowości, jak koła ratunkowe w postaci różowych kormoranów, a potem na Hedonii świetne iluminacje.</p>
<p>Pito zdrowie Rafała, który był pierwszym admirałem. Potem kolejnego gościa, który przewodniczył klubowi. Mówili do niego także <em>per admirale</em><strong>.</strong> Oklaskiwano Czarnego Jacka, a wtedy wszystkie jego dziewczęta dodatkowo piszczały.</p>
<p>*</p>
<p>Woda między skałami była przezroczysta, i trochę orzeźwiająca ciało, zmęczone gorączką (chociaż było zaledwie 27 stopni C, ale czuło się żar), pod stopami od czasu do czasu wyczuwało się drobinki piasku, które masowały od dołu. To lepsze niż SPA!</p>
<p>A wszędzie dookoła nagusy poprzeplatani z tekstylnymi, po środku zaś topless. Wybrałam środkową grupę, nie to żebym się wstydziła, ale nie chciałam sprawić przykrości reszcie, bo koleżanki założyły kostiumy.</p>
<p>Dopiero potem się rozebrały, gdy nikt nie patrzył. I wtedy też znienacka zostały obfotografowane.</p>
<p>*</p>
<p>Odpłynęłam trochę w kierunku najbliższej wysepki, skalnej. Ale zobaczyłam, że fale zaczynają bić groźnie o</p>
<p>nabrzeże, to zawróciłam.</p>
<p>Moje nadmierne, być może, bezpieczeństwo w pływaniu wzięło się najprawdopodobniej z wczesnej młodości, kiedy prawie się nie utopiłam. I tylko wiara w siebie że dam radę plus duże umiejętności pływackie sprawiły, że jestem w żywych.</p>
<p>A było to nad Morzem Czarnym, gdzie sporo wyjeżdżaliśmy jako dzieci i podrostki wraz z rodzicami, którzy byli wtedy <b>na placówce dyplomatycznej w Moskwie. </b></p>
<p>Pamiętam, że w pewnym momencie płynę i płynę, a zamiast przybliżać się do brzegu, zaczynam się od niego  w sposób niekontrolowalny oddalać.</p>
<p>*</p>
<p>To kawiarenki w gaju pod gołym niebem, białe schody pnące się do góry, a gdzieniegdzie rozgałęziające się na boki, trochę tworzą siatkę labiryntu, w który nie raz czułam się złapana, jak ryba w siatkę, i tylko dzięki śmigającemu gdzieś na horyzoncie Leszkowi naprawdę nie zabłądziłam.</p>
<p>Po drodze zasuszone płatki kwiatów, które przydadzą się na zimową herbatę. Od czasu do czasu  kapliczki z niebieskim oknem, a poza tym rozleniwione koty, dużo kolorowych drzwi, ale głównie błękitne. Ale raz widziałyśmy czerwone, wraz z takimże niby patio, ale na zewnątrz, po środku stał czerwony stół z krzesłami, gdzie posadziłyśmy Iwonkę; jest ślad w postaci fotografii, ale nie jestem pewna, czy mogę ją ujawnić. .</p>
<p>*</p>
<p><strong>Bohaterka Nabokova</strong></p>
<p>Siedzieliśmy na miejskiej plaży w Syros. Zachwycałam się pewną parą – on długie włosy, za pupę, spięte i splecione, ona – z opatrunkiem na oku, przypominała trochę bohaterkę Nobakova, ale gdy przyjrzałam się dokładniej, to stwierdziłam, że może mieć trzydzieści parę lat, a nawet czterdziestkę. Nie wiem, czy wkroczyłam już w taki wiek, że nie potrafię rozpoznać lat u innych. Czy też może ludzie tak się kamuflują, jakoś zmieniają, że trudno te lata w naszych czasach określić.</p>
<p>*</p>
<p>W tej samej miejscowości poznałam w sklepie, gdzie nabyłam parę złotych kolczyków, chłopca o niebywałej urodzie, młody Alain Delon to pikuś. To on wskazał nam tę miejską plażę, rozumiejąc, odczuwając, że potrzebujemy czegoś innego niż te plaże z parasolami, dla turystów.</p>
<p>Poczułam się tam jak u siebie. Jeszcze te niebieskie ławeczki, takie chudziutkie, i opalanie na ręczniku, twardość skały była akurat zaletą.</p>
<p>*</p>
<p>Ciekawa jestem czy Krzysztof Baranowski zawsze zachowuje zimną krew. I czy zdarzyło mu się pływać na drinku. Chyba nie.</p>
<p>Poznaliśmy go kiedyś z moim bratem, razem byliśmy na tańcach w Jastarni, w okrąglaku, tym wysokim, kiedyś to się nazywał Dom Zdrojowy. I Pan Kapitan chciał poprosić mnie do tańca, ale wcześniej zapytał Brata. Nie mógł się nadziwić, że jesteśmy rodzeństwem.</p>
<p>*</p>
<p>Jednak były takie akcje, gdy siła wiatru wynosiła 7-8 węzłów, i wtedy nieźle bujało. Parę razy musiałam wyjść na zewnątrz, obawiając się tego, co spotkało mnie wcześniej, a mianowicie podróży do Rygi (mimo leków i herbaty z dodatkiem cudownego przeciwwymiotnego korzenia, a raczej od razu po zażyciu tych środków).</p>
<p>I wtedy właśnie, Oli oddała mi ster. Ależ byłło!!</p>
<p>(Jak to dobrze, pomyślałam wtedy sobie, że jesteśmy tylko we czwórkę, bo w przeciwnym razie do steru ustawialiby się inni.)(Owszem były wcześniej dwugodzinne wachty, podczas których parami kierowaliśmy żaglowcem, ale zawsze pod nadzorem O., a jak czasem spała, jej niezłomnego zastępcy Ediego.)</p>
<p>Ja i noc. Ja i gwiazdy. Ciemno, choć oko wykol.</p>
<p>Lesiu w tym czasie, wraz z Edwardem, nadzorowali prawą i lewą stronę, czy coś nam nie sunie „na spotkanie”.</p>
<p>*</p>
<p>Tak, chciałabym, abyś przetrwał w Internecie, za chwilę wszystko tam się znajdzie. Bo twoje wierszyki cudne są.</p>
<p>Przy okazji nie przeminą i moje wynurzenia wierszem pisane.</p>
<p>A jeśli nas nawet przerobią na swoją modłę roboty jebane, to i tak coś się zasiało. A zawsze to, co posiejesz, zebrać trzeba. To zasada, która obowiązuje w Kosmosie.</p>
<p><em>To były fragmenty reportażu. Całość jest do kupienia; to średniej wielkości tekst wynoszący 60364 znaków,  Fragmenty mają  9448, zobaczcie więc, ile razy e-book jest większy od opublikowanego kawałka za darmo.</em></p>
<p><img decoding="async" class="alignnone size-medium wp-image-9417" src="https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/09/IMG_20260921_085235425-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" srcset="https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/09/IMG_20260921_085235425-300x225.jpg 300w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/09/IMG_20260921_085235425-1024x768.jpg 1024w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/09/IMG_20260921_085235425-768x576.jpg 768w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/09/IMG_20260921_085235425-1536x1152.jpg 1536w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/09/IMG_20260921_085235425-2048x1536.jpg 2048w" sizes="(max-width: 300px) 100vw, 300px" /></p>
<p><img decoding="async" class="alignnone size-medium wp-image-9614" src="https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/10/Lapidarium-Kapuscinski-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" srcset="https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/10/Lapidarium-Kapuscinski-300x225.jpg 300w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/10/Lapidarium-Kapuscinski-1024x768.jpg 1024w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/10/Lapidarium-Kapuscinski-768x576.jpg 768w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/10/Lapidarium-Kapuscinski-1536x1152.jpg 1536w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/10/Lapidarium-Kapuscinski-2048x1536.jpg 2048w" sizes="(max-width: 300px) 100vw, 300px" /></p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-medium wp-image-9618" src="https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/10/poczatekswiata1Perissa-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" srcset="https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/10/poczatekswiata1Perissa-300x225.jpg 300w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/10/poczatekswiata1Perissa-1024x768.jpg 1024w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/10/poczatekswiata1Perissa-768x576.jpg 768w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/10/poczatekswiata1Perissa-1536x1152.jpg 1536w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/10/poczatekswiata1Perissa-2048x1536.jpg 2048w" sizes="(max-width: 300px) 100vw, 300px" /></p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-medium wp-image-9661" src="https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/10/pieknaObjazdowkaSantorini-1-225x300.jpg" alt="" width="225" height="300" srcset="https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/10/pieknaObjazdowkaSantorini-1-225x300.jpg 225w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/10/pieknaObjazdowkaSantorini-1-768x1024.jpg 768w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/10/pieknaObjazdowkaSantorini-1-1152x1536.jpg 1152w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/10/pieknaObjazdowkaSantorini-1-1536x2048.jpg 1536w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/10/pieknaObjazdowkaSantorini-1-scaled.jpg 1920w" sizes="(max-width: 225px) 100vw, 225px" /></p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-medium wp-image-9621" src="https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/10/fira-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" srcset="https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/10/fira-300x225.jpg 300w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/10/fira-1024x768.jpg 1024w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/10/fira-768x576.jpg 768w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/10/fira-1536x1152.jpg 1536w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/10/fira-2048x1536.jpg 2048w" sizes="(max-width: 300px) 100vw, 300px" /></p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-medium wp-image-9594" src="https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/10/kolacja-powitalna-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" srcset="https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/10/kolacja-powitalna-300x225.jpg 300w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/10/kolacja-powitalna-1024x768.jpg 1024w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/10/kolacja-powitalna-768x576.jpg 768w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/10/kolacja-powitalna-1536x1152.jpg 1536w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/10/kolacja-powitalna-2048x1536.jpg 2048w" sizes="(max-width: 300px) 100vw, 300px" /></p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-medium wp-image-9546" src="https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/10/IMG_20260913_154436714-225x300.jpg" alt="" width="225" height="300" srcset="https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/10/IMG_20260913_154436714-225x300.jpg 225w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/10/IMG_20260913_154436714-768x1024.jpg 768w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/10/IMG_20260913_154436714-1152x1536.jpg 1152w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/10/IMG_20260913_154436714-1536x2048.jpg 1536w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/10/IMG_20260913_154436714-scaled.jpg 1920w" sizes="(max-width: 225px) 100vw, 225px" /></p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-medium wp-image-9564" src="https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/10/IMG_20260913_1129178961-225x300.jpg" alt="" width="225" height="300" srcset="https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/10/IMG_20260913_1129178961-225x300.jpg 225w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/10/IMG_20260913_1129178961-768x1024.jpg 768w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/10/IMG_20260913_1129178961-1152x1536.jpg 1152w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/10/IMG_20260913_1129178961-1536x2048.jpg 1536w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/10/IMG_20260913_1129178961-scaled.jpg 1920w" sizes="(max-width: 225px) 100vw, 225px" /></p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-medium wp-image-9455" src="https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/09/IMG_20260916_160621990-225x300.jpg" alt="" width="225" height="300" srcset="https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/09/IMG_20260916_160621990-225x300.jpg 225w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/09/IMG_20260916_160621990-768x1024.jpg 768w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/09/IMG_20260916_160621990-1152x1536.jpg 1152w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/09/IMG_20260916_160621990-1536x2048.jpg 1536w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/09/IMG_20260916_160621990-scaled.jpg 1920w" sizes="(max-width: 225px) 100vw, 225px" /></p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-medium wp-image-9629" src="https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/10/Noca-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" srcset="https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/10/Noca-300x225.jpg 300w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/10/Noca-1024x768.jpg 1024w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/10/Noca-768x576.jpg 768w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/10/Noca-1536x1152.jpg 1536w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/10/Noca-2048x1536.jpg 2048w" sizes="(max-width: 300px) 100vw, 300px" /></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://reportazbarbaryjagas.pl/dama-na-zaglach-2/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Migrena zmienia mózg</title>
		<link>https://reportazbarbaryjagas.pl/__trashed/</link>
					<comments>https://reportazbarbaryjagas.pl/__trashed/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 28 Sep 2026 08:08:31 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Do czytania]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://reportazbarbaryjagas.pl/?p=9460</guid>

					<description><![CDATA[Przyjęło się mówić, że powodem migreny jest stres. Tymczasem jest całkiem odwrotnie, to migrena wywołuje takie napięcie, że trudno z nim żyć. A jej przyczyną są geny. Jak informuje dr hab. Marta Waliszewska-Prosół z Katedry i Kliniki Neurologii Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, wiceprezes Polskiego Towarzystwa Bólów Głowy, w Polsce mamy 3 mln pacjentów chorych na [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Przyjęło się mówić, że powodem migreny jest stres. Tymczasem jest całkiem odwrotnie, to migrena wywołuje takie napięcie, że trudno z nim żyć. A jej przyczyną są geny.</p>
<p>Jak informuje dr hab. Marta Waliszewska-Prosół z Katedry i Kliniki Neurologii Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, wiceprezes Polskiego Towarzystwa Bólów Głowy, w Polsce mamy 3 mln pacjentów chorych na migrenę, z czego tylko 11 proc. jest leczonych. W 75 % na migrenę chorują kobiety, jej szczyt zachorowań to okres między 30 a 40 r.ż.</p>
<p>Przypomnijmy, że migrena to nie zwykły ból głowy, a taki, co rozsadza ją od środka. Towarzyszy mu nadwrażliwość zmysłowa, np. taka, że jak mówią pacjenci doktor Marty Waliszewskiej woda spadająca z prysznica powoduje ból; każdy zapach go wywołuje. Znany jest tzw. kac migrenowy, to taki trudny do zniesienia stan trwający nieraz i 72 godziny, który przypomina zatrucie alkoholem. Ataki migrenowe nierzadko trwają non-stop, kończy się jeden, zaczyna drugi. Nie mówiąc już o aurze migrenowej, która u niektórych pacjentów, jak mówi wiceprezeska PTBG, przebiega następująco: robi się nagle ciemno i tylko widać migające zygzaki. U innych występuje zespół „Alicji w Krainie Czarów”, gdzie widzi się ludzi za małych lub za dużych.</p>
<p>Migrena zmienia mózg, co polega na tym, że nie potrafi on przetwarzać mechanizmu bólu…</p>
<p>Ale mamy już leki, które są skuteczne. Chodzi o przeciwciała monoklonalne, leki biologiczne, które blokują peptyd CGRP odpowiedzialny za ataki migreny. Na razie dostępne tylko dla wybrańców, czyli 1300 osób, w ramach programu. Dla reszty, a przypominamy, że problem ciężkiej migreny dotyczy 750 tys. polskich pacjentów, i wtedy miesięczny koszt takiej terapii wynosi 1500 zł miesięcznie.</p>
<p>Stosuje się także stare terapie – toksynę botulinową oraz leki przeciwbólowe zawierające paracetamol, kodeinę (są z grupy opioidów) oraz kofeinę. Niestety, te ostatnie skutkują groźnymi uzależnieniami. W efekcie chorzy muszą podjąć terapię przeciwuzależnieniową, aby odwyknąć od brania tych groźnych leków.</p>
<p>Ludzie cierpiący szukają więc ratunku w medycynie alternatywnej. Stosują dietę, kolczyki dalth, olejki cbd, a także (uwaga!) – operacje chirurgiczne. Żadna z tych metod nie jest polecana przez Polskie Towarzystwo Bólów Głowy.</p>
<p>Barbara Jagas</p>
<p>*Tekst powstał w oparciu o informacje uzyskane na XXV Konferencji &#8222;Polka w Europie&#8221;, która odbyła się w dniach 18-19 wrześnie 2026 w Polskiej Agencji Prasowej.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://reportazbarbaryjagas.pl/__trashed/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>prof. Henryk Skarżyński!</title>
		<link>https://reportazbarbaryjagas.pl/prof-henryk-skarzynski/</link>
					<comments>https://reportazbarbaryjagas.pl/prof-henryk-skarzynski/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 20 Jul 2026 21:26:22 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Do czytania]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://reportazbarbaryjagas.pl/?p=9297</guid>

					<description><![CDATA[45 lat minęło… Tyle przepracował Henryk Skarżyński w zawodzie otolaryngologa i chirurga. I kto by się spodziewał, że zostanie tym słynnym lekarzem, który przywraca słuch? &#8211; Mogliśmy to uczcić, a także ponad 30 lat pracy Światowego Centrum Słuchu na imprezie pod nazwą „Harmonia słuchu” (?) przy okazji 12. festiwalu „Ślimakowe rytmy”, który zakończył się w dniu [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>45 lat minęło… Tyle przepracował Henryk Skarżyński w zawodzie otolaryngologa i chirurga. I kto by się spodziewał, że zostanie tym słynnym lekarzem, który przywraca słuch? &#8211; Mogliśmy to uczcić, a także ponad 30 lat pracy Światowego Centrum Słuchu na imprezie pod nazwą „Harmonia słuchu” (?) przy okazji 12. festiwalu „Ślimakowe rytmy”, który zakończył się w dniu dzisiejszym, czyli 18 lipca br. w Kajetanach. A zakończył się hucznie – występem finalistów i najnowszym musicalem Profesora.</p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-medium wp-image-9303" src="https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/IMG_20260718_232539973-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" srcset="https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/IMG_20260718_232539973-300x225.jpg 300w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/IMG_20260718_232539973-1024x768.jpg 1024w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/IMG_20260718_232539973-768x576.jpg 768w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/IMG_20260718_232539973-1536x1152.jpg 1536w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/IMG_20260718_232539973-2048x1536.jpg 2048w" sizes="(max-width: 300px) 100vw, 300px" /></p>
<p>Tak, bo prof. Skarżyński nie tylko jest wspaniałym medykiem, ale także i artystą. – Wśród laureatów festiwalu najbardziej podobała mi się 56-letnia Kathryn Zerk z Australii, która zaśpiewała niezwykłym sopranem (zwanym „koloraturowym lirycznym”), tak, że musiałam wstać i podejść bliżej, by zobaczyć dokładnie artystkę. Jest ona bowiem prawdziwą pieśniarką operową, która kilkanaście lat temu nagle straciła w jednym uchu słuch, a teraz już po wszczepieniu implantu w Kajetanach po raz pierwszy wystąpiła na scenie. Inni wykonawcy, i w ogóle uczestnicy „Ślimakowych rytmów”, to byli pacjenci profesora Skarżyńskiego, którym głuchota, a potem odzyskanie słuchu, sprawiły, że zaczęli wkraczać na drogę muzyczną. Tak się stało za sprawą odkrycia talentu, pasji  &#8211; dzięki wielogodzinnym zajęciom z muzykoterapii, które mieli w Kajetanach po zabiegach chirurgicznych. Albowiem na odzyskanie słuchu trzeba poświęcić sporo czasu, nie wystarczy sam zabieg wszczepienia implantu, a ciężka praca najpierw związana z nauką dźwięków, a potem ich utrwalanie za pomocą zajęć muzycznych. Nie każdemu całkowicie udaje się odzyskać słuch, nawet ten częściowy, a wcześniej utracony, bo to sprawa indywidualna, ale wielu cieszy się całkowitym dojściem do zdrowia. &#8211; O ciężkich zmaganiach takiego pacjenta opowiadał musical „Powrót Beethovena”, który także wygrywa walkę z brakiem akceptacji środowiska. Warto dodać, że i tutaj także jak i w przypadku „Przerwanej ciszy” autorem libretta jest prof. Skarżyński. Z kolei do pierwszego musicalu muzykę skomponował Krzesimir Dębski. – Widzieliśmy go na uroczystości w Kajetanach, wśród wielu gości – naukowców, rektorów polskich uczelni, przyjaciół lekarza, także dziennikarzy. Nie sposób też było nie zauważyć Marcina Przydacza z kancelarii prezydenta, a także i wielkiego chirurga i neurologa prof. Mirosława Ząbka. &#8211; A wszystko w atmosferze uznania  dla osiągnięć gospodarza, jego wzruszeniu, przy dźwiękach muzyki i dobrym jedzeniu. W tę niezapomnianą lipcową noc…</p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-medium wp-image-9304" src="https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/IMG_20260718_234040235-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" srcset="https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/IMG_20260718_234040235-300x225.jpg 300w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/IMG_20260718_234040235-1024x768.jpg 1024w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/IMG_20260718_234040235-768x576.jpg 768w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/IMG_20260718_234040235-1536x1152.jpg 1536w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/IMG_20260718_234040235-2048x1536.jpg 2048w" sizes="(max-width: 300px) 100vw, 300px" /></p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://reportazbarbaryjagas.pl/prof-henryk-skarzynski/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Prorocy współczesnej sztuki</title>
		<link>https://reportazbarbaryjagas.pl/prorocy-wspolczesnej-sztuki/</link>
					<comments>https://reportazbarbaryjagas.pl/prorocy-wspolczesnej-sztuki/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 18 Jul 2026 12:17:03 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Do czytania]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://reportazbarbaryjagas.pl/?p=9293</guid>

					<description><![CDATA[Mowa o nabistach, których wystawę możemy już oglądać w Podchorążówce &#8211; w warszawskich Łazienkach Królewskich  (do 15 listopada 2026). Paul Serisier &#8211; Talizman Ich praprekursorem był Gauguin, który eksperymentował z symbolizmem, a którego uczniem był Serusier, współtwórca nabizmu – nowego kierunku w malarstwie, a potem w całej sztuce. Skupieni w paryskiej prywatnej akademii sztuk pięknych  [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Mowa o nabistach, których wystawę możemy już oglądać w Podchorążówce &#8211; w warszawskich Łazienkach Królewskich  (do 15 listopada 2026).</p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-medium wp-image-9294" src="https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/obrazek-225x300.jpg" alt="" width="225" height="300" srcset="https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/obrazek-225x300.jpg 225w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/obrazek-768x1024.jpg 768w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/obrazek-1152x1536.jpg 1152w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/obrazek-1536x2048.jpg 1536w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/obrazek-scaled.jpg 1920w" sizes="(max-width: 225px) 100vw, 225px" /><em>Paul Serisier &#8211; Talizman</em></p>
<p>Ich praprekursorem był Gauguin, który eksperymentował z symbolizmem, a którego uczniem był Serusier, współtwórca nabizmu – nowego kierunku w malarstwie, a potem w całej sztuce. Skupieni w paryskiej prywatnej akademii sztuk pięknych  artyści: Pierre Bonnard, Maurice Denis, Paul Elie-Ranson, Henri Georges Ibels i tenże Paul Serusier (z czasem dołączyli do nich inni &#8211; Felix Vallottton, Edouard Vuillard, Ker-Xavier Roussel, Jozsef Rippl-Ronai, Georbes Lacombe, nasz Władysław Ślewiński; także Wyspiański) postanowili inaczej malować, nie odzwierciedlać rzeczywistość, a swoje na jej temat uczucia i  wyobrażenia. Tak więc drzewo już nie musiało być zielone, a rzeka niebieska. Wielu z nich zamiast bryły np. balkonu malowało intensywnie zabarwioną plamę, którą często się obrysowywało i wtapiało w otoczenie, ale na kontrze, inaczej czyniąc tło równie jaskrawym. Tak samo malowano zwierzęta, np. krowy, które często istot tych nie przypominały. Portrety ludzi były zaś rozmyte; osoby na obrazach jakby nieistotne &#8211; stanowiły jakiś temat, czasem pełniły rolę medytacyjną&#8230;</p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-medium wp-image-9309" src="https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/IMG_20260718_143951276-225x300.jpg" alt="" width="225" height="300" srcset="https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/IMG_20260718_143951276-225x300.jpg 225w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/IMG_20260718_143951276-768x1024.jpg 768w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/IMG_20260718_143951276-1152x1536.jpg 1152w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/IMG_20260718_143951276-1536x2048.jpg 1536w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/IMG_20260718_143951276-scaled.jpg 1920w" sizes="(max-width: 225px) 100vw, 225px" /><em> József Rippl-Rónal &#8211; Kobieta w kapeluszu</em></p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-medium wp-image-9315" src="https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/IMG_20260718_143933321-225x300.jpg" alt="" width="225" height="300" srcset="https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/IMG_20260718_143933321-225x300.jpg 225w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/IMG_20260718_143933321-768x1024.jpg 768w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/IMG_20260718_143933321-1152x1536.jpg 1152w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/IMG_20260718_143933321-1536x2048.jpg 1536w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/IMG_20260718_143933321-scaled.jpg 1920w" sizes="(max-width: 225px) 100vw, 225px" /><em>Edouard Vuillard &#8211; portret żony artysty</em></p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-medium wp-image-9316" src="https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/IMG_20260718_144043466-225x300.jpg" alt="" width="225" height="300" srcset="https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/IMG_20260718_144043466-225x300.jpg 225w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/IMG_20260718_144043466-768x1024.jpg 768w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/IMG_20260718_144043466-1152x1536.jpg 1152w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/IMG_20260718_144043466-1536x2048.jpg 1536w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/IMG_20260718_144043466-scaled.jpg 1920w" sizes="(max-width: 225px) 100vw, 225px" /><em>Pierre Bonnard &#8211; Kobiety przy oknie</em></p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-medium wp-image-9317" src="https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/IMG_20260718_143910980-225x300.jpg" alt="" width="225" height="300" srcset="https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/IMG_20260718_143910980-225x300.jpg 225w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/IMG_20260718_143910980-768x1024.jpg 768w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/IMG_20260718_143910980-1152x1536.jpg 1152w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/IMG_20260718_143910980-1536x2048.jpg 1536w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/IMG_20260718_143910980-scaled.jpg 1920w" sizes="(max-width: 225px) 100vw, 225px" /><em>Maurice Denis &#8211; Menuet księżniczki Maleine</em></p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-medium wp-image-9320" src="https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/IMG_20260718_143837178-225x300.jpg" alt="" width="225" height="300" srcset="https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/IMG_20260718_143837178-225x300.jpg 225w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/IMG_20260718_143837178-768x1024.jpg 768w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/IMG_20260718_143837178-1152x1536.jpg 1152w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/IMG_20260718_143837178-1536x2048.jpg 1536w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/IMG_20260718_143837178-scaled.jpg 1920w" sizes="(max-width: 225px) 100vw, 225px" /><em>Marian Wawrzeniecki &#8211; Ujarzmiony</em></p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-medium wp-image-9321" src="https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/IMG_20260718_143525627-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" srcset="https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/IMG_20260718_143525627-300x225.jpg 300w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/IMG_20260718_143525627-1024x768.jpg 1024w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/IMG_20260718_143525627-768x576.jpg 768w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/IMG_20260718_143525627-1536x1152.jpg 1536w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/IMG_20260718_143525627-2048x1536.jpg 2048w" sizes="(max-width: 300px) 100vw, 300px" /><em>Felix Vallotton &#8211; Nagie kobiety grające w warcaby</em></p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone wp-image-9322" src="https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/IMG_20260718_143402330-225x300.jpg" alt="" width="225" height="300" srcset="https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/IMG_20260718_143402330-225x300.jpg 225w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/IMG_20260718_143402330-768x1024.jpg 768w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/IMG_20260718_143402330-1152x1536.jpg 1152w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/IMG_20260718_143402330-1536x2048.jpg 1536w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/IMG_20260718_143402330-scaled.jpg 1920w" sizes="(max-width: 225px) 100vw, 225px" /><em>Stanisław Wyspiański &#8211; Dziewczynka gasząca świecę</em></p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-medium wp-image-9329" src="https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/IMG_20260718_144840450-1-225x300.jpg" alt="" width="225" height="300" srcset="https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/IMG_20260718_144840450-1-225x300.jpg 225w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/IMG_20260718_144840450-1-768x1024.jpg 768w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/IMG_20260718_144840450-1-1152x1536.jpg 1152w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/IMG_20260718_144840450-1-1536x2048.jpg 1536w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/IMG_20260718_144840450-1-scaled.jpg 1920w" sizes="(max-width: 225px) 100vw, 225px" /><em>Pierre Bonnard &#8211; Dziewczyna w czarnych pończochach</em></p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-medium wp-image-9324" src="https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/IMG_20260718_145707239-225x300.jpg" alt="" width="225" height="300" srcset="https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/IMG_20260718_145707239-225x300.jpg 225w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/IMG_20260718_145707239-768x1024.jpg 768w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/IMG_20260718_145707239-1152x1536.jpg 1152w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/IMG_20260718_145707239-1536x2048.jpg 1536w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/IMG_20260718_145707239-scaled.jpg 1920w" sizes="(max-width: 225px) 100vw, 225px" /><em>Felix Valloton &#8211; Piłka</em></p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-medium wp-image-9296" src="https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/IMG_20260715_115213196-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" srcset="https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/IMG_20260715_115213196-300x225.jpg 300w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/IMG_20260715_115213196-1024x768.jpg 1024w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/IMG_20260715_115213196-768x576.jpg 768w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/IMG_20260715_115213196-1536x1152.jpg 1536w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/IMG_20260715_115213196-2048x1536.jpg 2048w" sizes="(max-width: 300px) 100vw, 300px" /></p>
<p>Nabiści jakby łączyli sztukę z życiem codziennym,  malując różne ważne, jak macierzyństwo, lub mniej istotne, jak np. gaszenie świecy przed snem wydarzenia, nadając jednocześnie im rodzaj świętości; dlatego, że ważna była dla nich duchowość, ezoteryka. Grupowali się w salonach, które były także miejscem spotkań ówczesnych intelektualistów. Wśród nich górował salon Misi Godebskiej, pianistki i córki rzeźbiarza, gdzie dyskutowano o Schopenhauerze, Bergsonie czy Swedenborgu, a także podziwiano Baudelaire,a i Poego. Ta Polka, która poślubiła jednego z braci Natansonów, Żyda polskiego pochodzenia, redagowała także pismo „La Revue blanche”, na łamach którego drukowano prace artystów, publikowano eseje, m.in. takich autorów jak Marcel Proust. Nabiści głosili równość wszystkich sztuk, współpracowali z awangardowym teatrem, robiąc plakaty i scenografię, projektowali meble, tapety i parawany, zdobiąc je rysunkami. Niektórzy z artystów nazywali się „prorokami”, bo faktycznie byli wizjonerami nowych trendów, również współczesnego dizajnu. (Zresztą samo słowo „nabi”  zapożyczone z hebrajskiego i arabskiego znaczy „prorok”). &#8211; Na otwarciu wystawy nabistów byli obecni: dyrektorka Muzeum Łazienki Królewskie dr Marianna Otmianowska oraz jej kuratorzy dr Ewa Bobrowska i Francuz Jean-Rene Saillard.</p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-medium wp-image-9325" src="https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/IMG_20260715_110216530-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" srcset="https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/IMG_20260715_110216530-300x225.jpg 300w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/IMG_20260715_110216530-1024x768.jpg 1024w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/IMG_20260715_110216530-768x576.jpg 768w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/IMG_20260715_110216530-1536x1152.jpg 1536w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/IMG_20260715_110216530-2048x1536.jpg 2048w" sizes="(max-width: 300px) 100vw, 300px" /></p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-medium wp-image-9326" src="https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/IMG_20260715_110248508_HDR-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" srcset="https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/IMG_20260715_110248508_HDR-300x225.jpg 300w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/IMG_20260715_110248508_HDR-1024x768.jpg 1024w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/IMG_20260715_110248508_HDR-768x576.jpg 768w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/IMG_20260715_110248508_HDR-1536x1152.jpg 1536w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/IMG_20260715_110248508_HDR-2048x1536.jpg 2048w" sizes="(max-width: 300px) 100vw, 300px" /></p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://reportazbarbaryjagas.pl/prorocy-wspolczesnej-sztuki/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Ja, córka żeglarza</title>
		<link>https://reportazbarbaryjagas.pl/ja-corka-zeglarza/</link>
					<comments>https://reportazbarbaryjagas.pl/ja-corka-zeglarza/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 11 Jul 2026 16:51:56 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Do nabycia]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://reportazbarbaryjagas.pl/?p=9277</guid>

					<description><![CDATA[Pęd powietrza, plusk wody, ochlapany znienacka policzek lub ramię, dotyk słońca na dekolcie i niebieska bezkresna dal łącząca się z błękitem nieba. A potem zwrot przez rufę i już płyniemy w inną stronę Galaktyki. Bo tak, żeglarstwo daje nam niezwykłe wprost poczucie wolności. Doświadczyłam tego po raz pierwszy z ojcem na Zalewie Zegrzyńskim, kiedy płynęliśmy [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Pęd powietrza, plusk wody, ochlapany znienacka policzek lub ramię, dotyk słońca na dekolcie i niebieska bezkresna dal łącząca się z błękitem nieba. A potem zwrot przez rufę i już płyniemy w inną stronę Galaktyki. Bo tak, żeglarstwo daje nam niezwykłe wprost poczucie wolności.</p>
<p>Doświadczyłam tego po raz pierwszy z ojcem na Zalewie Zegrzyńskim, kiedy płynęliśmy omegą na drugą stronę jeziora.</p>
<p>Dla taty to była zabawa z wiatrem, lubił mnie znienacka opryskać wodą, gdy łódź nabierała tempa. Specjalnie to robił, a potem śmiał się serdecznie. – Cha, cha, cha, Basiutek, podmoczyłem cię trochę. Cha, cha, cha.</p>
<p>Lubił śpiewać te swoje melodie bez słów, nadając im charakterystyczne „tadidaradadam”, co mnie wkurzało wtedy, bo uważałam, że powinien znać na pamięć chociaż jedną piosenkę. A on nie, znowu te swoje „tadidaridadam”.</p>
<p>Nie wiem, nie opowiadał mi w jaki sposób zaczął pływać, zajął się żeglarstwem. Ale myślę, że odbyło to się w sposób naturalny, ponieważ mieszkał nad jeziorami i dla chłopaka nie było lepszego zajęcia latem niż sailingowanie. Ile przy tym mogło być śmiechu, wygłupów, beztroski, a jednocześnie smaku ryzyka, gdy przechył był tak wielki, że zdawało się, łódź się przewróci, ale tak naprawdę zamoczyła chłopcom tylko gatki… Więc był to w efekcie tylko powód do ogromnej radości. Tym bardziej, że sternik za chwilę jeszcze tak pomanewrował łodzią, że płynęła jak żyleta.</p>
<p>Ruf-puf-puf-puf-puf-puf i ruf-puf-puf-puf-puf…</p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="size-medium wp-image-9282" src="https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/6-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" srcset="https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/6-300x225.jpg 300w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/6-1024x768.jpg 1024w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/6-768x576.jpg 768w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/6-1536x1152.jpg 1536w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/6-2048x1536.jpg 2048w" sizes="(max-width: 300px) 100vw, 300px" /></p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="size-medium wp-image-9283" src="https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/4-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" srcset="https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/4-300x225.jpg 300w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/4-1024x768.jpg 1024w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/4-768x576.jpg 768w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/4-1536x1152.jpg 1536w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/4-2048x1536.jpg 2048w" sizes="(max-width: 300px) 100vw, 300px" /></p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="size-medium wp-image-9284" src="https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/demokracja-kot-225x300.jpg" alt="" width="225" height="300" srcset="https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/demokracja-kot-225x300.jpg 225w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/demokracja-kot-768x1024.jpg 768w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/demokracja-kot-1152x1536.jpg 1152w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/demokracja-kot-1536x2048.jpg 1536w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/demokracja-kot-scaled.jpg 1920w" sizes="(max-width: 225px) 100vw, 225px" /></p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="size-medium wp-image-9285" src="https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/zapalamswiecezmarlym-225x300.jpg" alt="" width="225" height="300" srcset="https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/zapalamswiecezmarlym-225x300.jpg 225w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/zapalamswiecezmarlym-768x1024.jpg 768w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/zapalamswiecezmarlym-1152x1536.jpg 1152w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/zapalamswiecezmarlym-1536x2048.jpg 1536w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/zapalamswiecezmarlym-scaled.jpg 1920w" sizes="(max-width: 225px) 100vw, 225px" /></p>
<p>Podobno pierwszymi żeglarzami byli Fenicjanie, choć mnie się wydawało, że Grecy. Ale wtedy bardziej chodziło o używanie łodzi z żaglami jako środka transportu w handlu, którym się zajmowali (byli zresztą wynalazcami pieniądza, jeśli ktoś zapomniał) niż dla zabawy i sportu.</p>
<p>Jako dyscyplina sportu, czy dla rekreacji, żeglarstwo zaistnieje w XVII wieku, w takich krajach jak Holandia i Anglia. Zresztą świadczą o tym nazwy zaczerpnięte z tych języków: widewinde, hahsztag, bot czy rufa. Pierwszym klubem żeglarskim była Flotylla Newska w Rosji, powstała w 1718, co budzi pewne zdziwienie, nie tylko ze względu na dzisiejszy konflikt wojenny. Z kolei jako dyscyplina olimpijska sailing pojawił się w 1900 roku, startując w II Letnich Igrzyskach Olimpijskich w Paryżu. Także tam powstanie Międzynarodowa Unia Jachtingu Regatowego, obecnie znana pod nazwą Międzynarodowej Federacji Żeglarskiej (ISAF, czyli International Sailing Federation).</p>
<p>Nasze żeglarstwo pojawi się kilkanaście lat później, bo w 1917, tuż przed uzyskaniem niepodległości, we wspomnianej Rosji oraz Chinach (m.in. w Harbinie, polskim miasteczku w Chinach, powstałym przy okazji budowy Kolei Wschodniosyberyjskiej, gdzie zatrudniano polskich inżynierów, m.in. zarządcę tego przedsięwzięcia Stanisława Kierbedzia, oraz we Władywostoku.)</p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-medium wp-image-9286" src="https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/kalamakiWjacorkaZeglarza-300x169.jpg" alt="" width="300" height="169" srcset="https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/kalamakiWjacorkaZeglarza-300x169.jpg 300w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/kalamakiWjacorkaZeglarza-1024x576.jpg 1024w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/kalamakiWjacorkaZeglarza-768x432.jpg 768w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/kalamakiWjacorkaZeglarza-1536x864.jpg 1536w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/kalamakiWjacorkaZeglarza-2048x1152.jpg 2048w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/kalamakiWjacorkaZeglarza-800x450.jpg 800w" sizes="(max-width: 300px) 100vw, 300px" /></p>
<p>Tymczasem jesteśmy w marinie Kalamaki, tej samej, co kilka lat temu. Witaj, kochana…</p>
<p><em>Za ciąg dalszy trzeba zapłacić 15 zł ( reportaż ma w sumie 30 tys.znaków), czyli przelać pieniążki na moje konto nr </em></p>
<p>77 1240 1037 1111 0000 0588 3220</p>
<p><em>Potem trzeba napisać do mnie na adres: barbara.jagas@gmail.com   załączając dowód wpłaty. Tak, bym mogla przesłać na Państwa e-mail cały tekst (wraz ze zdjęciami)  &#8211; w postaci pdf.</em></p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://reportazbarbaryjagas.pl/ja-corka-zeglarza/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Szekspir w Wilanowie</title>
		<link>https://reportazbarbaryjagas.pl/szekspir-w-wilanowie/</link>
					<comments>https://reportazbarbaryjagas.pl/szekspir-w-wilanowie/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 06 Jul 2026 17:20:28 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Do czytania]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://reportazbarbaryjagas.pl/?p=9269</guid>

					<description><![CDATA[Dzisiaj (6 lipca 2026) obejrzeliśmy w Parku Królewskim w Wilanowie fragmenty „Komedii omyłek” Szekspira. Było to widowisko wraz ze śniadaniem na trawie specjalnie dla dziennikarzy. Ale już od jutra będą mogli Państwo oglądać w godzinach wieczornych (19.30) ten spektakl na przemian z „Wieczorem Trzech Króli” tuż przed zachodem słońca, mając nad sobą rozgwieżdżone niebo. To [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Dzisiaj (6 lipca 2026) obejrzeliśmy w Parku Królewskim w Wilanowie fragmenty „Komedii omyłek” Szekspira. Było to widowisko wraz ze śniadaniem na trawie specjalnie dla dziennikarzy. Ale już od jutra będą mogli Państwo oglądać w godzinach wieczornych (19.30) ten spektakl na przemian z „Wieczorem Trzech Króli” tuż przed zachodem słońca, mając nad sobą rozgwieżdżone niebo. To naprawdę niebywała okazja, by spotkać się z klasykiem teatru w niepowtarzalnej scenerii. W dodatku za darmo, płacimy tylko za wstęp do Wilanowa (15 lub 5 zł).</p>
<p>Pomysłodawcą teatru w parku jest kanadyjski reżyser John Weisgerber, który już 10. raz w Polsce wprowadza do teatru pod gołym niebem Szekspira. Tym razem temat będzie dotyczył bliźniąt i różnych śmiesznych okoliczności z nimi związanych. Przy okazji, jeśli Państwo nie wiedzą, sam William Shakespeare miał bliźnięta – syna i córkę, co tłumaczy jego upodobanie do tego typu tematyki.</p>
<p>A na scenie zobaczą Państwo m.in. Tamarę Arciuch, Barbarę Bursztynowicz i Jacka Bursztynowicza.</p>
<p>Dobrych teatralnych wieczorów w Parku Wilanowskim życzy Państwu autorka tej notatki – Barbara Jagas</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-medium wp-image-9273" src="https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/PLAKAT_KO_LOG_3-208x300.jpg" alt="" width="208" height="300" srcset="https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/PLAKAT_KO_LOG_3-208x300.jpg 208w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/PLAKAT_KO_LOG_3-711x1024.jpg 711w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/PLAKAT_KO_LOG_3-768x1107.jpg 768w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/PLAKAT_KO_LOG_3.jpg 1000w" sizes="(max-width: 208px) 100vw, 208px" /><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-medium wp-image-9270" src="https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/PLAKAT_LOG_3_1-208x300.jpg" alt="" width="208" height="300" srcset="https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/PLAKAT_LOG_3_1-208x300.jpg 208w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/PLAKAT_LOG_3_1-711x1024.jpg 711w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/PLAKAT_LOG_3_1-768x1106.jpg 768w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/PLAKAT_LOG_3_1.jpg 833w" sizes="(max-width: 208px) 100vw, 208px" /></p>
<p>Zdjęcia: <em>Agencja Face It</em></p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://reportazbarbaryjagas.pl/szekspir-w-wilanowie/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Księga Życia</title>
		<link>https://reportazbarbaryjagas.pl/ksiega-zycia/</link>
					<comments>https://reportazbarbaryjagas.pl/ksiega-zycia/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 05 Jul 2026 17:10:51 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Do nabycia]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://reportazbarbaryjagas.pl/?p=9261</guid>

					<description><![CDATA[Spotkanie dwóch osób – kobiety i mężczyzny, które jest jak taniec dwóch sił: dobra i zła, wojny i pokoju, racjonalności oraz zmysłowości. Powieść pisana jak dziennik, obejmuje okres demokratycznej Polski, który przypada na dojrzałe życie głównych bohaterów. To ich historie, ale także wyobrażenia o sobie nawzajem, niczym różne spojrzenia na tę samą rzeczywistość, są jak [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Spotkanie dwóch osób – kobiety i mężczyzny, które jest jak taniec dwóch sił: dobra i zła, wojny i pokoju, racjonalności oraz zmysłowości. Powieść pisana jak dziennik, obejmuje okres demokratycznej Polski, który przypada na dojrzałe życie głównych bohaterów. To ich historie, ale także wyobrażenia o sobie nawzajem, niczym różne spojrzenia na tę samą rzeczywistość, są jak głosy w duszy człowieka. Mogą być dwa, ale przeważnie jest ich znacznie więcej, a każdy z nich ma swoje przeciwieństwo. W tej książce przejrzy się każdy, kto doświadczył świata w dwóch różnych epokach: PRL i RP. Ale bynajmniej nie jest to powieść polityczna, a raczej filozoficzno-psychologiczna, rzecz o człowieku, jego powiązaniu z tym, co w kraju, na świecie, a nawet we wszechświecie. Nie na darmo już starożytne filozofie mówiły, że jesteśmy mikrokosmosem, a być może jest nim pojedyncza komórka, z których zbudowana jest istota ludzka. I tu, i tam obowiązują takie same reguły, splatają się identyczne siły, mające swój początek w Nieznanej Nieskończoności. Jest to historia o tym jak zmiana na zewnątrz czyni je wewnątrz nas i jak jedno z drugim jest powiązane – bodziec z reakcją i reakcja z bodźcem. – A tak naprawdę zaczęło się od drobnej zmiany…</strong></p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;-</p>
<p><strong>Autor: Barbara Jagas</strong></p>
<p><strong>Tytuł: Księga Życia</strong></p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="size-medium wp-image-9264" src="https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/KsiegaZycia2-225x300.jpg" alt="" width="225" height="300" srcset="https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/KsiegaZycia2-225x300.jpg 225w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/KsiegaZycia2-768x1024.jpg 768w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/KsiegaZycia2-1152x1536.jpg 1152w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/KsiegaZycia2-1536x2048.jpg 1536w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/KsiegaZycia2-scaled.jpg 1920w" sizes="(max-width: 225px) 100vw, 225px" /></p>
<p><strong>Część I Rozdz.1</strong></p>
<p><em>Zastanawiała się nad pierwszym zdaniem. To ono miało być otwierające, jak u Murakamiego, jej ulubionego pisarza. Ale nie mogła go wymyślić. Patrzyła na ścianę choinek, którą miała za oknem, jak by czekając aż podpowiedzą temat. Tak, temat. Bo pierwsze zdanie miało być iskrą rozpalającą resztę&#8230; opowieści. Tym, co powinno się wynurzyć z nieświadomości. Niczym drogowskaz.</em></p>
<p><em>Tak, drogowskaz. Szukała go w życiu od wielu lat. Właściwie od zawsze&#8230; Modliła się. Medytowała. Wyjeżdżała w dalekie kraje. Ale to nic nie dawało. Nie dostawała odpowiedzi na podstawowe pytania.   A może właśnie powinna zostać pisarką&#8230; Marzyła o tym od zawsze. Wyobrażała sobie jaka będzie szczęśliwa, gdy jej powieść okaże się bestsellerem. A przede wszystkim jaką przyjemnością będzie samo tworzenie. Ale wraz z upływem czasu traciła zapał. W końcu teraz wszyscy piszą książki. Po co mi to?, zastanawiała się. Innym razem</em> <em>dochodziła do wniosku, że szkoda życia. Niejednokrotnie czytała w biografiach znanych pisarzy, że potem żałowali czasu spędzonego na układaniu zdań, że został on zmarnotrawiony, bo lepiej było po prostu żyć. &#8211; A teraz tym bardziej. Skoro tak niewiele brakowało jej do okrągłej liczby, od której umownie zaczyna się starość, to już żałowała każdego kolejnego dnia, który byłby zmarnowany. Nie chciała go spędzać byle jak. Najbardziej zaś było jej szkoda tych pustych godzin, które mijały, a kiedy nie robiła nic. &#8211; Nic? A może jednak coś&#8230;, pytała samą siebie. Bo te nic nieznaczące godziny spędzała jednak na myśleniu. Zastanawianiu się, co ma sens, a co nie.</em></p>
<p><em>I po co mi ten szczeniak&#8230; do szczęścia. Pojawił się nie wiadomo jak. Przecież wcale go nie szukała. A czynił jeszcze większe zamieszanie w jej życiu, podczas gdy ona marzyła o ładzie. Dziś, proszę, znowu się nie spotkali. Zadzwonił godzinę przed umówioną porą i ściszonym konfidencjonalnie tonem rzekł: &#8221; Przepraszam, cię piękna, ale nie zdążę przyjść&#8230;&#8221;</em></p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="size-medium wp-image-9266" src="https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/KsiegaZycia3-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" srcset="https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/KsiegaZycia3-300x225.jpg 300w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/KsiegaZycia3-1024x768.jpg 1024w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/KsiegaZycia3-768x576.jpg 768w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/KsiegaZycia3-1536x1152.jpg 1536w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/KsiegaZycia3-2048x1536.jpg 2048w" sizes="(max-width: 300px) 100vw, 300px" /></p>
<p><strong> </strong><strong>Cz.II. Rozdz. A</strong></p>
<p><strong> </strong>Czuła, że jej mięśnie były coraz bardziej sprężyste. W końcu wzięła się za nie, zwłaszcza chodziło jej o uda i ramiona. Wiedziała i pamiętała to z różnych kursów, że za ciałem podąża umysł. Jeśli więc będzie miała silniejsze nogi i ręce, to wzmocni się psychicznie, a zatem unormuje swoje życie, sprawi, że będzie ono mądrzejsze. Przestanie więc być taka rozproszona, zacznie udzielać poszczególnym zadaniom w życiu tyle uwagi, ile trzeba, ani mniej, ani więcej. Nawet zapisała się na kolejne warsztaty zarządzania czasem. Ale ostatecznie zrezygnowała z nich, ze względu na brak czasu.</p>
<p>***</p>
<p>K&#8230;wa jego mać! Nareszcie poczuła złość, którą latami tłumiła, będąc na drodze duchowego rozwoju. Bo żyła przez ten czas jak w zakonie. To się nazywało, że pracuje nad swoim charakterem. Nie wolno jej było złościć się na nikogo, ani walczyć o swoje. Miała być dobra i wybaczająca. Nie mówiąc już o tym, że groziło to jej powrotem do używek, którymi dawniej łagodziła stresy. Ale nie tylko. Było to również jej panaceum na lęki, samotność i tak – przede wszystkim: na złość. Nie używała jej prawie wcale. A jeśli już, to tylko przeciwko sobie, oskarżając się o wszystko, poniżając siebie. Albo wpadając w depresję – to był zupełnie nieświadomy odruch samoniszczenia.</p>
<p>***</p>
<p>Ostatnio nawet doszła do wniosku, że ludzie chcą wojny. Nie wszyscy, rzecz jasna. Ale przecież są młodzi ludzie, którzy chcieliby w ten sposób zaistnieć. Choćby on, Tajemniczy. Chyba jej ostatnio mówił, że gdzieś spiskuje i chodzi na strzelnicę. Może jest zadowolony z sytuacji na Ukrainie. Ostatnio przysłał jej dziwne zdjęcie, gdzie stoi tyłem. A może on jest w jakimś tajnym Gromie? Tego nie wiedziała, bo Tajemniczy już od dłuższego czasu nie odzywał się. Czasami tylko wysłał mejla. Ni stąd ni zowąd. To ją zresztą nie dziwiło. Zawsze miała szczęście do jakichś popaprańców.</p>
<p>***</p>
<p>O czym tu pisać, zastanawiała się. A może to są brednie i po prostu nikt się nie utożsami z jej przemyśleniami, drogą, ani nie będzie ich ciekaw. Przecież każdy z nas inaczej rozumie świat, przez siebie – swoje doświadczenia, aktualne emocje itp. A ona czuła, że jest wyjątkowa&#8230; tak samo jak inni. Dla kogo więc piszę, zastanawiała się. Dla kogo piszesz, spytała ją któregoś dnia jej znajoma, podobno coach, bo ostatnio się przekwalifikowała z ekonomistki na ten modny zawód. Nie potrafiła jej na to pytanie odpowiedzieć. Początkowo odrzekła, że dla siebie i sobie podobnych. Potem powiedziała, że dla wszystkich. A może dla osób po 50? Dziś wiedziała na pewno, że nie wie dla kogo pisze. Chociaż tak się w tym świecie powinno postępować – najpierw trzeba znaleźć odbiorców, a potem zaproponować im towar. Bo wszystko jest towarem. Nawet książka. Można też odwrotnie – najpierw napisać, a potem poszukać odbiorców. Ale lepiej jest od razu pisać pod konkretnego czytelnika, wtedy wiadomo, że książka się sprzeda. Niby logiczne, ale ona tego nie rozumiała. Ona pisała z potrzeby serca. A jeśli nikt tego nie przeczyta, to trudno. Rękopis, czy w tym przypadku plik, zostanie w domu. Szkoda, że nie napisała najpierw historii rodzinnej, dopóki żyją rodzice, toby zostało ku potomnym. Tylko że jej na tym nie zależało. Może mogłaby napisać o ojcu – ku przestrodze, aby był to swego rodzaju manifest antywojenny, bo tata dużo przeżył, Syberię, a potem trafił do Andersa. Cudem wrócił do Polski, to go posadzili. Aż w końcu zapisał się do partii i został dyrektorem zjednoczenia, był zdolnym organizatorem oraz konstruktorem. Ale&#8230; Właśnie. To wymagałoby pewnej strategii. Ona tego nie umiała. Przymierzała się do takiej książki już od kilku lat. I co? Jajco. – Bo najtrudniej jest rozmawiać z własnym rodzicem. Nie to, że nie potrafiła. Ale nie wiedziała jak jemu sprawić przyjemność i jednocześnie być obiektywną, i jak w ogóle być obiektywną, skoro jest się jego córką.</p>
<p>***</p>
<p>Pewien rodzaj Porozumienia miała też z Bratem ze Wspólnoty Braci i Sióstr, który był Jej Eksem, aktualnym Eksem, no prawie Eksem, bo już chyba dokonali swej Ziemskiej Sprawy. Chociaż nie była tego pewna do końca&#8230; Cały czas, z przerwami, ciągnęło ją do niego. Dziwne, zupełnie dziwaczne, wydawało się, że już wszystkim się obdarowali, co mieli dla siebie, a były to różne rzeczy: dobre i złe. Jednak okazywało się, że – pod wpływem różnych wydarzeń, skojarzeń, a także myśli – pojawiały się wciąż nowe treści, którymi musieli się wymieniać, to tak jakby Skarbczyk nie miał Dna. Może to za sprawą wielu wcieleń, odezwała się któregoś dnia Czarna. Przecież wiesz, Oczyszczenie następuje z różnych Żyć, a wy – być może związani byliście wielokrotnie.</p>
<p>***</p>
<p>Nie lubiła o nim rozmawiać, zadał jej wiele ran. Ale ostatnio&#8230; Jakoś Złość nią zawładnęła i musiała się z niej Oczyścić, wyrzucając jej kawałki w postaci sms. Podczas gdy adresat dzielnie milczał, albo też był Zablokowany. Rozumiała Czarną i jej historię bardzo dobrze.</p>
<p>Sama była świadoma, że Energie Różnych Uczuć ludzie przenoszą z człowieka na człowieka. I jeśli – tak jak w przypadku Mruka – nie oczyszczą się, to kolejna jego partnerka dostanie to, co miała otrzymać Czarna. Zjawisko Przeniesienia – tak znane we współczesnej psychologii, doskonale funkcjonowało w Świecie Ducha.</p>
<p>***</p>
<p>Kiedyś sądziła, że Eks jest bardziej uduchowiony, wziął ją na lep sztuki. Niestety, okazało się, że działa w niższych energiach. Przecież i wśród artystów są ludzie wyżej i niżej na etapie kontaktu z Bankiem Energii. Weźmy takiego Tajemniczego, też wydawał się być na Drodze Duchowej. Ale jak się dowiedziała, że jeżdżąc w pogotowiu odbiera zmarłych, tak przynajmniej mówił, i nic nie czuje, to już zwątpiła. Musi być dosyć nisko, jak to medyk, widzi tylko to, co oczy widzą. I nic więcej. W przeciwnym razie musiałby być uzdrowicielem, a nie mechanikiem od maszyny, jaką jest ciało. Chociaż zdawała sobie i z tego sprawę, że lekarze tak naprawdę są alchemikami, nie wiedząc o tym, są cudotwórcami, nie wierząc w cuda. Są nie obudzeni. Tyle. I tak ma być</p>
<p>***</p>
<p>Postanowiła nie tyle zakończyć książkę, co dokonać radykalnego zwrotu akcji. Ileż będzie pisała o tych filozoficznych bredniach. Czas na fakty. Teraz pora na konkretną postać. Opisze w niej Tajemniczego. To nie szkodzi, że go prawie nie zna. Podejrzewa, że jest dziennikarzem albo&#8230; lekarzem, a to wystarczy, aby na tej bazie stworzyć jakąś konkretną osobę.</p>
<p><strong>&amp;&amp;&amp;</strong></p>
<p><strong> </strong><strong>Część II. Rozdz. B</strong></p>
<p>Od dziś wykorzystuję tylko to, co mam!, wrzasnął euforycznie. Był przekonany, że odkrył własną drogę. Nareszcie! Starczy tego błądzenia. A raczej życia marzeniami, nie odkrytymi możliwościami, nieosiągalnymi celami i upiornym myśleniem o lepszym życiu, co mu raczej zatruwało egzystencję. Chociaż nie&#8230; czasami odpływał w podobną błogość. A gdyby tak zamieszkać w górach, myślał słodko. Albo wyjechać do innego kraju, najlepiej do Australii – bo tam jest ciepło. Albo w ogóle zmienić zawód, w końcu był coachem, czyli już go zmienił, tylko że on myślał o jeszcze innej profesji, która dawałaby mu i więcej satysfakcji, i radości, a przede wszystkim pieniędzy. Lub też przeciwnie – zrobić coś odlotowego, na przykład – jak jego kolega – wyjechać do Rosji (czyli naszego wroga państwowego) i tam się osiedlić. Jak by był młodszy, toby pojechał na jakąś wojnę, też fajne, przecież nie musiałby od razu walczyć. Jako korespondent wojenny? To chyba nie&#8230; Bo widział co się dzieje z freelancerami, jak ich traktują w takich miejscach, gorzej niż śmiecie. Tego typu pomysł to już by było ekstremum. Może&#8230; gdyby nie miał syna&#8230; I nie musiałby być ojcem – przynajmniej teoretycznie póki co, bo dawno już swojego dziecka nie widział. Jego matka mści się nie wiadomo z jakiego powodu, przecież zostawił jej cały dobytek.</p>
<p>Jeszcze raz, muszę to zapisać w notesie, mówił do siebie. Teraz koncentruję się na tym, co mam, czyli umiem, jest w moim zasięgu, a nie czego bym chciał. Czyli odwrotnie niż uczył klientów na pierwszych sesjach coachingowych. Bo tam pomagał w wydobywaniu na wierzch marzeń i stawiał pytania o możliwe cele życiowe, aby rozwinąć potencjał delikwentna, tj. pomóc mu w tym. Wobec siebie zastosował taktykę odwrotną – postanowił bardziej się ograniczyć. (Ponieważ z marzeniami akurat nie miał kłopotów, bardziej z ich wyborem, bo miał za dużo pomysłów na życie.) Po raz pierwszy, tfu – po raz drugi tak naprawdę, w życiu zdecydował, że będzie stawiał na kasę. To znaczy – pracę będzie wykonywał w zależności od ceny zlecenia. Już się śmiał do siebie, że to nie do końca możliwe ze względu na to m.in., a czego uczył się na psychologii, że nasze poczynania są zdeterminowane przez system wartości. To on jest tak naprawdę kreatorem naszego życia, nie żadne sztucznie stworzone cele. A poza tym jak tu się targować o wierszówkę, skoro do redakcji są kolejki dziennikarzy, a niektórzy piszą w ogóle za darmo. Choćby ci najmłodsi – aby zaistnieć.</p>
<p>***</p>
<p>Nie mógł się skupić na pracy. Ciągle dostawał jakieś mejle. Teraz najwięcej było od koleżanek i kolegów z różnych warsztatów rozwojowych albo ze szkoły podyplomowej. Wklepali go sobie do bazy i traktowali jak klienta. Jak tylko coś robili, dostawał zaproszenie na kolejny warsztat krótkiej ścieżki pozyskiwania funduszy europejskich albo nauki asertywności. Nie rozumiał dlaczego go tak traktują. To znaczy wiedział, był dla nich potencjalnym klientem, na którym można zarobić. Teraz wszyscy wszystkiego się uczyli, szkolili. To samo w środowisku coachów. Jeden drugiego nauczał i brał pieniądze albo polecali sobie klientów. Oczywiście pozyskiwanych wśród znajomych z FB. Niektóre znajome, jak obserwował, prowadziły rozmowy na FB ze swoimi podopiecznymi. Jedna, znana psycholożka, nawet wywieszała nagrania i wiersze, chcąc przypodobać się klientom. I dzieliła się swoimi myślami oraz uczuciami. Rzeczywiście, wspaniałe miejsce w dzisiejszych czasach – gdy tak pędzimy i jesteśmy pozamykani w biurach i czterech ścianach. Nawet psycholog nie ma jak i z kim pogadać. To co robi? Nap&#8230;la z pacjentami.</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;-</p>
<p>To były fragmenty &#8222;Księgi Życia&#8221;.</p>
<p>Promocyjna cena całej książki w postaci e-booka to 45 zł.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://reportazbarbaryjagas.pl/ksiega-zycia/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Powtórka z Suwalszczyzny</title>
		<link>https://reportazbarbaryjagas.pl/powtorka-z-suwalszczyzny/</link>
					<comments>https://reportazbarbaryjagas.pl/powtorka-z-suwalszczyzny/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 05 Jul 2026 06:15:07 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Do czytania]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://reportazbarbaryjagas.pl/?p=9254</guid>

					<description><![CDATA[Cóż wart byłby czerwony dworek w Krasnogrudzie, gdyby nie słynny jego mieszkaniec Czesław Miłosz. Czy ktoś inny równie pięknie rozsławiłby tutejsze bory-lasy, a także specjalne chmury, o kształcie których pisano wiersze. Nie mówiąc o żabach i różnych innych dziwnych mieszkańcach pobliskich mokradeł. Kultura składa się ze śladów, śladów bytności różnych ludzi – mniej lub bardziej [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Cóż wart byłby czerwony dworek w Krasnogrudzie, gdyby nie słynny jego mieszkaniec Czesław Miłosz. Czy ktoś inny równie pięknie rozsławiłby tutejsze bory-lasy, a także specjalne chmury, o kształcie których pisano wiersze. Nie mówiąc o żabach i różnych innych dziwnych mieszkańcach pobliskich mokradeł.</p>
<p>Kultura składa się ze śladów, śladów bytności różnych ludzi – mniej lub bardziej znanych. Choć jej początki były w zabawie, jak pisał słynny Huizinga, jej znawca. Trzeba bowiem nazwać owo piękno, które widzimy, a nie tylko je przeżyć.</p>
<p>Kultura czasem składa się z faktów, ale te przeważnie różni jej interpretatorzy, mówię o historykach, przeinaczają. Bardziej więc kultura czerpie z nazewnictwa tego, co ludzie sobie pokazują, opowiadają i przeżywają. Bogactwo języka składa się na kulturę, bo z niego ona żyje. Ubóstwo językowe prowadzi do jej zaniku, tak samo jak lenistwo umysłowe itp.</p>
<p>Gdyby Miłosz nie studiował literatury, a także prawa, nie był z dobrego domu, nigdy nie stworzyłby wierszy (intelektualnych), które pogłębiają przeżycia czytelnika, albo je nazywają.</p>
<p>Gdyby nie przeszłość, jej ślady, opisane, nazwane, nie mielibyśmy kultury, żylibyśmy w stanie medytacyjnym, jak pierwotne ludy. Albo Adam i Ewa, którzy do szczęścia nie potrzebowali nic, lub niczego.</p>
<p>Niestety, niektórych miejsc już nie ma, ale w każdej chwili możemy mieć do nich dostęp dzięki poetom i artystom, którzy na swój użytek przetworzyli zasłyszane historie, a także swoją własną pamięć (o nich). Tak się stało z Miłoszowymi Szetejniami, w których się urodził, majątku matki, nad rzeką Niewiażą. I do których tęsknił całe życie, a zręby tego klimatu opisał w „Dolinie Issy”, mitycznej krainie dzieciństwa.</p>
<p>To dzięki innemu pisarzowi, Melchiorowi Wańkowiczowi, a mojemu krewnemu, mogłam się dowiedzieć jak wyglądał dwór w Nowotrzebach nad tą samą Niewiażą, <em>skąd moje przodki</em> – babcia Róża Korewa, jej ojciec Seweryn – powstaniec styczniowy i sybirak, jego żona zwana ciotką Korewiną, a moja w końcu prababka.  Szkoda, że nie poznałam reportażysty, bo może więcej bym się dowiedziała o wspólnej praprababce Feliksie Konstantowej Szwoynickiej, która zarządzała Nowotrzebami, a przede wszystkim o mojej babci Rózi, z którą Mel biegał po ogrodzie&#8230;</p>
<p>CDN.</p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="size-medium wp-image-9255" src="https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/JaIczerwonyDwor-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" srcset="https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/JaIczerwonyDwor-300x225.jpg 300w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/JaIczerwonyDwor-1024x768.jpg 1024w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/JaIczerwonyDwor-768x576.jpg 768w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/JaIczerwonyDwor-1536x1152.jpg 1536w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/JaIczerwonyDwor-2048x1536.jpg 2048w" sizes="(max-width: 300px) 100vw, 300px" /></p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="size-medium wp-image-9256" src="https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/tak-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" srcset="https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/tak-300x225.jpg 300w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/tak-1024x768.jpg 1024w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/tak-768x576.jpg 768w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/tak-1536x1152.jpg 1536w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/tak-2048x1536.jpg 2048w" sizes="(max-width: 300px) 100vw, 300px" /></p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="size-medium wp-image-9257" src="https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/WierszDoDworkuCzerwonego-225x300.jpg" alt="" width="225" height="300" srcset="https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/WierszDoDworkuCzerwonego-225x300.jpg 225w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/WierszDoDworkuCzerwonego-768x1024.jpg 768w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/WierszDoDworkuCzerwonego-1152x1536.jpg 1152w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/WierszDoDworkuCzerwonego-1536x2048.jpg 1536w, https://reportazbarbaryjagas.pl/wp-content/uploads/2026/07/WierszDoDworkuCzerwonego-scaled.jpg 1920w" sizes="(max-width: 225px) 100vw, 225px" /></p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://reportazbarbaryjagas.pl/powtorka-z-suwalszczyzny/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
