Dziki, dziki wschód

A jednak o tym filmie Jana Holoubka będzie najmniej, ponieważ go nie widziałam. Natomiast wspomnę w kilku słowach o innym, równie wybitnym dziele tego artysty, a mianowicie ” Słońcu i cieniu”, który miałam okazję zobaczyć 19 lat temu, a to przy okazji spotkania z nim. Pan Jan, wówczas jeszcze nieopierzony „pan reżyser” opowiadał mi jak ten filozoficzny obraz powstawał. Przede wszystkim musiał długo namawiać dwóch starszych panów, czyli ojca i Tadeusza Konwickiego, którzy byli przyjaciółmi, by porozmawiali o przemijaniu. Potem zastanawiano się gdzie ma się odbyć tego typu dysputa. W końcu Jaś usadził ich na drewnianej kłodzie… – I wtedy ojciec zaczął opowiadać, jak w domu podglądał przez szparę w drzwiach swego tatę, który przebrany za aniołka stroił choinkę i tłukł bombki. Mały Gustaw podszedł wówczas do matki i rzekł: „Mamusiu, aniołek powiedział 'kurwa mać”. – „Guciu, a od kogo się nauczyłeś takich brzydkich słów” – wtrącił niespodziewanie, Konwicki. I właściwie w tym momencie powinienem był zrobić cięcie. Ale tego nie uczyniłem. – Takich smaczków było więcej. Dzięki temu film o tak poważnej tematyce nie był nudny.

A ja pamiętam jak panowie szli i szli pod jakąś górę…

Barbara Jagas

O mnie

Nie wiem kim jestem i całe życie się dowiaduję. – To fascynujące!