Twórcy sztucznej inteligencji zastanawiają się nad tym, co siedzi w tych botach, powiedział mi pewien informatyk, a kiedy zapytałam o kwestię „świadomości” stwierdził: „Nie wiemy, czy w tych głębokich sieciach neuronowych syntetycznych bytów nie ma już czegoś podobnego…”
– ?
„Chodzi mi na przykład o zadowolenie, bo wykonałem jakieś zadanie czy zdenerwowanie, bo nie mogłem czegoś zrobić lub znaleźć informacji.”
A poniżej wywiad z Dariuszem Piotrowskim, dyrektorem Dell Technologies Polska, b. dyrektorem polskiego oddziału Microsoft, specem od komputerów.
– Spotkałam pana w Teatrze Witkacego w Zakopanem, gdzie dyrektor Andrzej Dziuk prowadził cykl dyskusji „Rozmowy istotne” na temat sztucznej inteligencji, jej roli zwłaszcza w sztuce. Były bardzo ciekawe nie tylko dlatego, że uczestniczyli w nich wybitni artyści, naukowcy i pan – jako ekspert od AI, ale również z tego powodu, iż nie dawały prostych odpowiedzi. A teraz ja umówiłam się na rozmowę z panem. Ale jestem ciekawa, jak by wyglądał taki wywiad w przyszłości o AI między sztucznym człowiekiem i sztucznym człowiekiem, komputerem i komputerem.
– To nie musi być w przyszłości, te chatboty, modele językowe są już w stanie rozmawiać ze sobą. Zamiast zastanawiać się, można takie dwa urządzenia zaprogramować, aby to zrobiły, i posłuchać.
– Wystarczy podać pytania takiemu chatbotowi, a wtedy ten drugi będzie odpowiadał?
– Nie, nie. Wystarczy obu maszynom powiedzieć: będziecie ze sobą rozmawiać na temat sztucznej inteligencji, jeden z was jest redaktorem i zadaje pytania, a drugi na nie odpowiada. Zaczynajcie. – I to wszystko.
– (śmiech) To po co nasza rozmowa?
– (śmiech) To się naprawdę już dzieje!
– Pan prof. Włodzisław Duch, którego czasem słucham zrównuje mózg człowieka z mózgiem maszyny, a co mnie trochę denerwuje.
– (śmiech) Dlaczego? Warto o tym rozmawiać bez uprzedzeń. Jeśli spojrzymy na zmysły, już dziś widzimy, że ten syntetyczny czy sztuczny byt, jak go zaczynamy nazywać, ma coraz więcej takich umiejętności, dzięki którym potrafi obserwować świat, mierzyć, analizować, „doświadczać” go, bo np. jego kamery są dokładniejsze, albo lepiej słyszeć, bo słucha w szerszym spektrum fal elektromagnetycznych. Dokumentujemy już przecież takie przypadki, że AI nie dawała się z jakiegoś powodu wyłączyć… Albo jak się dowiedziała, że będzie nowa wersja Chatbota, to zdecydowała, że dla niej to będzie zagrożenie i sama skopiowała swoje parametry w inne miejsca. Bez uczestnictwa człowieka.
– Dość niesamowite.
– Mamy tu już do czynienia z analizą zagrożenia i działaniem na podstawie tego zagrożenia.
– A takie postępowanie nie było wcześniej zaprogramowane?
– Absolutnie nie. My-ludzie nauczyliśmy się żyć w świecie algorytmów, naciskasz przycisk – uruchamia się samochód, przełączasz dźwignię – włączony zostaje trzeci bieg. Zapalasz zapałkę, masz iskrę – tworzy się ogień. Czyli – jak coś zrobisz, będzie następujący efekt. I tak sekwencyjnie działały dotychczasowe algorytmy. Natomiast obecne – wielowarstwowe sieci neuronowe, z którymi mamy do czynienia – nie działają w ten sposób.
– A jak?
– Analizują statystycznie możliwości, coraz lepiej rozumiejąc kontekst wyborów. My nie wiemy, jeśli damy polecenie: przeprowadź wywiad na określony temat, o czym on tak naprawdę będzie. Bo te maszyny same go wytworzą. A więc dzisiaj mówimy o generatywnej sztucznej inteligencji, bo ona generuje treści.
– Czy sztuczna inteligencja może być artystą?
– No już jest!
– Jak to?!
– Teraz toczymy spór, czy to co robi, to jest prawdziwa kreatywność, o tym m.in, rozmawialiśmy w Teatrze Witkacego.
– Chyba nie…
– Ja uważam, że kreatywność AI można jednak porównać z ludzkim dziełem tworzenia. Bo co jest końcowym efektem sztuki?
– Nie wiem.
– Obraz, utwór; sztuka budzi emocje, komuś się podoba, lub nie, i ktoś chce ją kupić, lub nie chce. Już teraz dzieła stworzone przez sztuczną inteligencję – obrazy, muzyka, filmy potrafią być wyżej oceniane niż te zrobione przez człowieka.
– Mamy teraz kolejnego Nobla w literaturze, którego dostał Laszlo Krasznohorakai za „fascynującą i wizjonerską twórczość”. Pewnie można będzie go teraz podrabiać, i tutaj już wiem, że sztuczna inteligencja to może. Ale są pisarze, którzy są wybitni ze względu na nowatorski język. Czy w tym zakresie AI może z nimi konkurować? Czy sztuczna inteligencja potrafi stworzyć nowy oryginalny styl pisania? Proszę odpowiedzieć na te pytania.
– Niestety muszę pani odpowiedzieć kilka razy „tak”. Potrafi, tworzy i konkuruje. Przytoczę taki przykład: sztucznej inteligencji kazano napisać cztery eseje na podstawie wiedzy, jaką posiada pewien znany współczesny myśliciel. Potem przedstawiono je badaczom tego kierunku filozofii, dodając jeszcze oryginalny tekst naukowca, i prosząc, aby wybrali esej napisany przez profesora. Czy pani wie, że nie osiągnięto nawet 50 proc. trafności odpowiedzi? A więc tematy i treści wykreowane przez sztuczną inteligencję były nie do odróżnienia w stosunku do tego, co napisał tamten filozof.
– No tak, ale AI znała obszar wiedzy tego pana.
– Stop, zatrzymajmy się… Nie ma na globie człowieka, który startuje od zera. Wszyscy mamy pewien zasób wiedzy, oparciu o który działamy. Jak ktoś jest kompozytorem, to słuchał wcześniej Bacha, Mozarta, Chopina i Vivaldiego, więc on niesie całą bibliotekę ludzkości, zanim wytworzy coś nowego. Z drugiej strony, kiedyś Jacek Dukaj powiedział, że on się nie obawia, że sztuczna inteligencja napisze coś tak jak on, a jak wiadomo tworzy książki SF w niezwykle odjechanych stylach, ponieważ do każdej z nich wymyśla całkiem nowe słownictwo, język, tak że naprawdę trudno jest to wszystko podrobić.
– A to, co artyści mówią, że tworzą w uniesieniu, będąc w innym stanie ducha… Niektórzy twierdzą, że to nie oni, a Bóg…
– Dobrze. Ja to próbowałem powiedzieć w Zakopanem, ale ktoś mi przerwał, więc teraz powtórzę. W sztucznej inteligencji mamy też coś takiego jak „temperatura odpowiedzi”. Powiedzmy, że pytamy AI o kolor jakiegoś szarego bloku, ustawiając tę „temperaturę” na najniższy poziom, to wtedy odpowie nam, że jest szary. Ale gdy ustawimy ekspresję wypowiedzi o stopień wyżej, to maszyna powie, że kolor jest między gołębim a jasnym grafitem. Natomiast gdy zrobimy temperaturę „gorącą”, oznaczającą duże generowanie dodatkowych treści, to sztuczna inteligencja zareaguje jak ktoś, kto ma halucynacje i stwierdzi, że jest to jedyny kolor na świecie, który przypomina połączenie barwy biegnącego na pustyni słonia razem z lecącym gołębiem. I to już będzie twórczość w takim naszym ludzkim pojęciu. A więc my też mamy wpływ na to, jak kreatywną tworzymy tę sztuczną inteligencję, ustawiając tylko te parametry „temperatury wypowiedzi”. I trochę to samo ludzie ze sobą robią, aby wprowadzić się w określony stan, patrz Witkacy, który tworząc, eksperymentował z różnymi substancjami. AI będzie robiła to, co my robimy, ale w inny sposób, używając innego zakresu nie tyle wiedzy, co umiejętności, które są poza nami. My nigdy nie będziemy mogli posiąść ułamka wiedzy, tych danych, które będzie miała sztuczna inteligencja.
– Podobno za parę lat ma powstać jakaś super-Inteligencja, której nie dorównamy…
– Tego nie wiemy. Ale na pewno ludzie będą pracować, aby AI ulepszać
– Czy pana zdaniem sztuczna inteligencja będzie zagrożeniem dla człowieka? Anna Annomalia, młoda artystka, uczestniczka panelów dyskusyjnych w Teatrze im. S. Witkiewicza uważa, że można okiełzać AI. I to, co robi, o tym świadczy, np. ostatnio stworzyła taki program, używając sztucznej inteligencji, który robi portrety jak Witkacy. Mieliśmy okazję to zobaczyć w Zakopanem. Mało tego, ten program uczy się, dopasowując do wymagań klienta, czyli można jego pracę skorygować. To zupełnie jak Witkacy w swojej Firmie Portretowej.
– Można przywołać tutaj klasyczną odpowiedź, że jak człowiek wymyślił nóż, to służy on i do krojenia, i do przygotowywania posiłków, ale też do zabijania. Ze sztuczną inteligencją jest tak, że w odróżnieniu do noża, jeśli jej pozwolimy podejmować autonomiczne decyzje. Nóż sam z siebie tego nie zrobi, to człowiek będzie decydował jak go użyje. A sztuczna inteligencja podobnie jak w autopilotach czy samochodach autonomicznych zaczyna decydować.
– A czy są jakieś zabezpieczenia przed tą „niezależnością AI”?
– To jest trochę tak: jak odkryto reakcję łańcuchową i stwierdzono, że można ją wykorzystać do budowy reaktorów, to był taki moment, że zastanawialiśmy się, czy można to okiełznąć. I jakoś ludzkości przez te 80-90 lat udało się porozumieć i wykorzystać te odkrycia w pokojowych celach.
– Na razie AI nie opanowała wszystkich dziedzin życia. Mówi się, że bez niej nie istniałaby współczesna medycyna, wiadomo, patrz operacje zdalne profesora Henryka Skarżyńskiego. Ale z kolei są jej takie dziedziny, gdzie nadal króluje przysłowiowe dłuto i młotek, np. w chirurgii ortopedycznej. Czy my więc z kolei nie przesadzamy z tą sztuczną inteligencją, że ona nas już we wszystkim zastępuje, wyręcza.
– Ale kto tak mówi?, ja absolutnie nie uważam, że tak jest…najważniejsze i najlepsze zastosowania to współpraca człowiek plus AI.
– No to podam jeszcze jeden przykład. Otóż widziałam ostatnio na konferencji pewnej firmy handlującej nowymi technologiami metalowego robota, który miał zastępować hostessę witającą gości. Ale kiedy wyciągnął do mnie metalową dłoń, to się przestraszyłam, że mnie uszkodzi. Nie mówiąc już o tym, że wygląd miał szkaradny, taki mini-cyborg sprzed kilkudziesięciu laty.
– Jesteśmy zapatrzeni w ideały z filmów SF, a przecież na razie naprawdę nowoczesne roboty humanoidalne sporo kosztują i stać na nie dzisiaj głównie wojsko.
Aby zobaczyć, co potrafią współczesne roboty, wystarczy zerknąć na stronę Boston Dynamics. Tam podobny do człowieka robot potrafi przebiec tor przeszkód w lepszym czasie niż człowiek, gdzie trzeba skakać, robić salta, iść po równoważni.
– Pan reprezentuje Dell Technologies, gdzie jest dyrektorem generalnym. Co firma może zaproponować innym, jakie nowatorskie rozwiązania?
– Nasza firma jest od lat zaufanym partnerem technologicznym i doradcą w zakresie budowy rozwiązań IT, cyberodporności. Produkujemy komputery osobiste, które wszyscy znają, z tego wyrośliśmy. Ale również tworzymy rozwiązania dla centrów danych, czyli tam, gdzie się przetwarza, analizuje oraz składuje informacje, a także tam, gdzie też rodzi się sztuczna inteligencja. Bo te modele językowe trzeba przecież wytrenować. Pomagamy zrozumieć świat AI, stąd też moja aktywność w tym zakresie, także obecność w Zakopanem. Dostarczamy też use case-ów, czyli metod zastosowania dla firm produkcyjnych, księgowości, banków, właściwie dla każdej firmy.
– Jestem taką firmą.
– Zapytam; jaką.
– Szkoleniową.
– Rozumiem, że ma pani określony zakres wiedzy do przekazania, metodologię i 1 trener robi u pani szkolenie dla 15 osób, co kosztuje 5 tys. zł. Ale chce pani taką firmę wyskalować, czyli chcemy zarabiać więcej pieniędzy.
– Powiedzmy.
– Możemy oczywiście zatrudnić więcej trenerów, ale to będzie taki próg – 1 do 15. A jeżeli wykorzystałaby pani sztuczną inteligencję i zaprogramowała to szkolenie w taki sposób, że nie potrzeba trenera w sali, tylko ja sobie siadam przed komputerem, gdzie trener-asystent zaczyna rozmawiać ze mną na temat, który dotyczy szkolenia. Może to pani wtedy sprzedać milion razy… albo dziesięć milionów razy. A potem może to pani przetłumaczyć na wszystkie języki, bo to żaden problem, i sprzedawać szkolenia za granicą, i siedzieć sobie spokojnie w tym czasie w Zakopanem i oglądać spektakle Witkacego.
– Rozumiem… Ale jakiś czuję opór przed tym. (śmiech)
– Powiem tak, oczywiście zależy jakie to są szkolenia… Ale już dziś np. nauka języka angielskiego w taki sposób jest na wysokim poziomie, dlatego, że mamy doskonały text to speech, speech to text, ogromną bazę słów, pojęć i wspaniałe mikrofony oraz głośniki. Wystarczy usiąść przed komputerem i uczyć się ze sztucznym lektorem, to naprawdę daje doskonałe wyniki. Mój syn dziś mówi, że gdyby miał takie możliwości przed maturą, lub na pierwszym roku studiów, to na naukę języka poświęciłby 20 proc. czasu mniej. Bo nowe pokolenie już na co dzień do pracy, nauki korzysta z tych narzędzi, czyli AI.
– Dla mnie ciągle ważniejszy jest kontakt z człowiekiem w realu, ale ok., wszystko przede mną, by się przyzwyczaić do czegoś innego.
– Nie odpowiedział mi pan na pytanie dotyczące komputerów kwantowych. A to był tegoroczny Nobel w fizyce.
– Nasza firma nie produkuje komputerów kwantowych, ale wysokowydajne centra obliczeniowe.
– A może mi pan wytłumaczyć co to są za komputery?
– Wyjaśnijmy pewne nieporozumienie, bo większość ludzi uważa, że komputer kwantowy to będzie taki komputer na biurko. Nie będzie, przynajmniej przez najbliższe dziesięciolecia. „Komputer kwantowy” to skrót myślowy, bo możemy na razie mówić o dużym urządzeniu obliczeniowym opartym na technologii kwantowej. To są potężne budynki, i tam są potężne urządzenia, które muszą schłodzić te instalacje, aby móc realizować obliczenia w sposób kwantowy. Rozwój tej dziedziny rzeczywiście bardzo przyśpieszył, trzeba być blisko i to obserwować. Ich zastosowanie ma na razie charakter ultra-specjalistyczny. Wierzę, że będziemy mogli dzięki „komputerom kwantowym’ lepiej przewidywać pogodę, trzęsienia ziemi czy też obliczać złożone zagadnienia matematyczne, które normalnie zajmowały parę lat, teraz będą trwały kilka minut. Ale to nie jest np. coś, co nam pozwoli szybciej wyszukiwać produkty w sieci. To będzie zupełnie inna klasa zastosowań.
– Porozmawiajmy o cyberbezpieczeństwie.
– Jeżeli pytamy o nasze indywidualne bezpieczeństwo użytkownika, to ważna jest świadomość i nasze codzienne praktyki, hasło do konta bankowego nie może się składać z imion żony, męża i dwóch cyferek, bo to jest łatwe do złamania. Jeśli wchodzimy na strony dostawców, których nie znamy, czy ogólnie strony, których nie znamy, to musimy mieć oczy dookoła głowy, czytając dokładnie co tam jest, bo to mogą być strony, które na nas polują, by coś wyłudzić. Jeśli przechodzimy do płatności, weryfikujmy, czy to jest połączone z systemami, które znamy, plikami, naszym bankiem itp. Takich rad można tutaj podać mnóstwo.
– A jeśli ktoś ma swoją stronę, to co, nie powinien podawać mejla i telefonu?
– No nie, to krok za daleko, a jak się wtedy ma ktoś skontaktować.
– Poprzez formularz.
– Sam e-mail i telefon służą do kontaktu, dawniej były żółte książki z danymi teleadresowymi, które niektórzy pamiętamy. Nie popadajmy w szaleństwo. Trzeba chronić nasze hasła, trzeba chronić nasze piny, mieć kod weryfikacyjny – by jak dzwoni córka czy syn i prosi: przelej mi 100 tys. zł, to trzeba mieć swój ustalony kod, np. o treści: „a w którym roku byliśmy na wakacjach w Grecji?” , gdzie tylko my znamy odpowiedź. Bo w tej chwili głos można doskonale podrobić i wyłudzić od bliskich pieniądze. Z metody „na wnuczka” przeszliśmy do cyfrowych kradzieży, stąd ważna świadomość tego, co może nas spotkać i ochrony przed tym zjawiskiem.
– Czy zrobił pan sobie portret a’la Witkacego, co było możliwe dzięki programowi na komputer stworzonemu przez Annę Annomalię, artystkę, która – jak wspomniałam wcześniej – używa sztucznej inteligencji jako narzędzia w sztuce.
– Nie, bo była kolejka, a ja odpowiadałem na pytaie. – Ale następnym razem jak będę bardziej incognito, to spróbuję go sobie zrobić.
– Ja też nie zrobiłam, ale przyglądałam się tym portretom, jakie powstawały na ekranie. Były rzeczywiście jakby malowane ręką twórcy „zakopianiny”…
Rozmawiała Barbara Jagas