Prorocy współczesnej sztuki

Mowa o nabistach, których wystawę możemy już oglądać w Podchorążówce – w warszawskich Łazienkach Królewskich  (do 15 listopada 2026).

Paul Serisier – Talizman

Ich praprekursorem był Gauguin, który eksperymentował z symbolizmem, a którego uczniem był Serusier, współtwórca nabizmu – nowego kierunku w malarstwie, a potem w całej sztuce. Skupieni w paryskiej prywatnej akademii sztuk pięknych  artyści: Pierre Bonnard, Maurice Denis, Paul Elie-Ranson, Henri Georges Ibels i tenże Paul Serusier (z czasem dołączyli do nich inni – Felix Vallottton, Edouard Vuillard, Ker-Xavier Roussel, Jozsef Rippl-Ronai, Georbes Lacombe, nasz Władysław Ślewiński; także Wyspiański) postanowili inaczej malować, nie odzwierciedlać rzeczywistość, a swoje na jej temat uczucia i  wyobrażenia. Tak więc drzewo już nie musiało być zielone, a rzeka niebieska. Wielu z nich zamiast bryły np. balkonu malowało intensywnie zabarwioną plamę, którą często się obrysowywało i wtapiało w otoczenie, ale na kontrze, inaczej czyniąc tło równie jaskrawym. Tak samo malowano zwierzęta, np. krowy, które często istot tych nie przypominały. Portrety ludzi były zaś rozmyte; osoby na obrazach jakby nieistotne – stanowiły jakiś temat, czasem pełniły rolę medytacyjną…

József Rippl-Rónal – Kobieta w kapeluszu

Edouard Vuillard – portret żony artysty

Pierre Bonnard – Kobiety przy oknie

Maurice Denis – Menuet księżniczki Maleine

Marian Wawrzeniecki – Ujarzmiony

Felix Vallotton – Nagie kobiety grające w warcaby

Stanisław Wyspiański – Dziewczynka gasząca świecę

Pierre Bonnard – Dziewczyna w czarnych pończochach

Felix Valloton – Piłka

Nabiści jakby łączyli sztukę z życiem codziennym,  malując różne ważne, jak macierzyństwo, lub mniej istotne, jak np. gaszenie świecy przed snem wydarzenia, nadając jednocześnie im rodzaj świętości; dlatego, że ważna była dla nich duchowość, ezoteryka. Grupowali się w salonach, które były także miejscem spotkań ówczesnych intelektualistów. Wśród nich górował salon Misi Godebskiej, pianistki i córki rzeźbiarza, gdzie dyskutowano o Schopenhauerze, Bergsonie czy Swedenborgu, a także podziwiano Baudelaire,a i Poego. Ta Polka, która poślubiła jednego z braci Natansonów, Żyda polskiego pochodzenia, redagowała także pismo „La Revue blanche”, na łamach którego drukowano prace artystów, publikowano eseje, m.in. takich autorów jak Marcel Proust. Nabiści głosili równość wszystkich sztuk, współpracowali z awangardowym teatrem, robiąc plakaty i scenografię, projektowali meble, tapety i parawany, zdobiąc je rysunkami. Niektórzy z artystów nazywali się „prorokami”, bo faktycznie byli wizjonerami nowych trendów, również współczesnego dizajnu. (Zresztą samo słowo „nabi”  zapożyczone z hebrajskiego i arabskiego znaczy „prorok”). – Na otwarciu wystawy nabistów byli obecni: dyrektorka Muzeum Łazienki Królewskie dr Marianna Otmianowska oraz jej kuratorzy dr Ewa Bobrowska i Francuz Jean-Rene Saillard.

 

Barbara Jagas

O mnie

Nie wiem kim jestem i całe życie się dowiaduję. – To fascynujące!