Proza Wilczka

Może właśnie ta historia uczyniła Michała takim, jakim był przez całe życie? Któż to wie? Nikt, bo nie ma sposobu, aby ustalić precyzyjnie które wydarzenia pozostawiły najgłębsze rysy na naszych rękach i na twarzy. Zawsze jednak są to ślady, które prowadzą do przeszłości, w niezbadane głębiny błękitu lub czerni…” – fragment „Splątania”

Poznałam Macieja Wilczka osobiście, przyjmował mi teksty do „Angory”. Zawsze (prawie) się rozumieliśmy, a zatem i lubiliśmy. Kiedy odszedł na emeryturę, przestałam tam pisać. Z kolei Maciek wziął się serio za robotę – już nie jako dziennikarz. I oto możemy przeczytać już piątą jego książkę pt. „Splątanie”. Jest to zbiorek opowiadań – intelektualno-romantycznych. – Ale co kryje się za tym sformułowaniem? – Ilość przeczytanych książek, powieści, najwyższych lotów i natura pisarza, jakim jest Maciej – właśnie taka, wrażliwa. Czy to banał? – Otóż nie, bo poznałam go także od tej strony na co dzień, albo prawie tak.

Namawiam do lektury opowiadań Maćka – tych, co nie tracili czasu w młodości i czytali Faulknera, Fitzgeralda, Steinbecka, Hemingwaya, Gałczyńskiego, Kipphardta, Emersona, Proulx, Drzeżdżona, Raspaila,  Kipphardta i Lowry,ego.

A także takich jak ja, spędzających tamten czas na baletach i lekturze książek popularno-naukowych i filozoficznych (bo ja taką miałam naturę. Teraz ją nieco podszlifowałam.)

Tudzież osoby chcące nadrobić zaległości, bo Wilczek reklamuje nam (przy okazji) wszystkich najważniejszych mistrzów słowa, odnosząc się do nich we wszystkich swoich publikacjach.

Poprzednio czytaliśmy o jego egzotycznych podróżach, teraz proponuje nam podróże do przeszłości, bardzo osobistej zresztą. I choć autor zastrzega, że tak nie jest, podejrzewam. że nie mówi prawdy. Bo przecież każdy z nas, twórców, a zwłaszcza literatów najbardziej czerpie z siebie, własnego życia. (I tego nie zabierze nam nikt, nawet AI.)(Albo tym bardziej ona.)

(Jego proza gęsta i chmurna, widać, że musiał fascynować się Faulknerem, Lowry,m, Pamukiem czy wierszami Wojaczka.

Dlatego czytałam ją po kawałku, by nie stoczyć się wraz z Maciejem Wilczkiem do Hadesu, lub nie zginąć z rąk Krzyżaków.

Autor zmienia miejsca i czas, spotykając prawdziwych kolegów z młodości, a innym razem bohaterów ulubionych książek.

Dlatego tytuł „Splątanie” jest adekwatny do treści. Maciek, niczym młokos, poszukuje siebie, sensu istnienia, także świata.)

(I jeszcze jeden fragment z książeczki „Splątanie”, a ściślej z opowiadania „W poszukiwaniu czasu”:

…”Huzin to nie zwykła depresja, to tęsknota za przeszłością, nostalgia. Ból związany z upadkiem wielokulturowego miasta i całego imperium. Czy jednak miasto rzeczywiście upadło? Nie. Po prostu stało się czymś innym, nowym – słyszy od śpiewaka, a zarazem skrzypka, który dorabia sobie na promie, racząc opasłych turystów fragmentami I Koncertu skrzypcowego D-dur Paganiniego. To Musa. Przyjaciel.

Tłuste baby, tłuści faceci ani tego nie czują, ani nie rozumieją. Wrzucają groszaki do kapelusza. Tak z litości. Michał wie, o czym teraz myśli Musa. Nawet nie umie go pocieszyć, chociaż są sobie bliscy od kilku lat. Może to za dużo powiedziane, bo Michał Musę spotyka zwykle na promie, kiedy płynie gdzieś w przeszłość lub przyszłość. Wymieniają spojrzenia wesołych oczu, czasem smutnych. Bywa, że chwilę pogadają. Musa ma ciężko chore dzieci i żonę, która przez to wszystko zwariowała. Michał natomiast nawet nie wie, gdzie sam jest, co robi, cierpi na brak miłości i równowagi. Czasem potrzebuje samotności, aby za chwilę szukać pocieszenia w ramionach kobiet.”…

MACIEJ  WILCZEK

Urodzony  w 1959 roku w Olsztynie, mieszkał we Wrocławiu, Zielonej Górze, Łodzi; obecnie w Bożkowie na Dolnym Śląsku. Z wykształcenia prawnik, z zawodu dziennikarz, trochę wędruje po górach i świecie, pieszo, a także na rowerze. – Odwiedził m.in. Indie, Chiny, Tybet, Nepal, Kambodżę, Filipiny, Indonezję, Wietnam, Malezję, Brazylię, Boliwię, Paragwaj, Peru, Meksyk. Płynął z Amazonką z Iquitos do Manaus, a także Jangcy. Był na lodowcu Rongbuk, spoglądając na Mount Everest, oraz na lodowcu Chalaadi na Kaukazie. Autor książek: Na chmurze ujrzeć cień wędrowca (przedstawiającej relacje z podróży po Ameryce Południowej oraz Azji), Za chmurą cień, za cieniem słońce (historia trudnej miłości), Na chmurze zjawa, za chmurą duch (to dopełnienie pierwszych dwóch powieści) i zbioru opowiadań Deszczowe ślady na chmurach. – Pracował w „Gazecie Wrocławskiej”, „Gazecie Lubuskiej”, a ostatnio w tygodniku „Angora”. Jest członkiem olsztyńskiego oddziału  Związku Literatów Polskich. – Znawca powieści Malcolma Lowry’ ego „Pod wulkanem”, którą się inspirował.

Barbara Jagas

O mnie

Nie wiem kim jestem i całe życie się dowiaduję. – To fascynujące!