Carmen na Zamku Królewskim

Czerwień kobiecości ubrana w szorty o nierównych nogawkach z podwiązkami utrzymującymi pończochy – to propozycja Carmen z opery Bizeta w reżyserii Duńczyka Kaspera Holtena, jaką mogliśmy obejrzeć w sierpniu 2025 na „Ogrodach Muzycznych”, które odbyły się na Zamku Królewskim w Warszawie. Niestety sfilmowaną, co znacznie ograniczyło odbiór tego wybitnego dzieła, a także niezwykłej scenerii. A była nią wyspa na Jeziorze Bodeńskim w Bregenz w Austrii, gdzie zamiast skał znalazły się olbrzymie karty, na których rozegrała się najbardziej znana operowa historia Losu i Namiętności. W roli głównej usłyszeliśmy francuską mezzosopranistkę hiszpańskiego pochodzenia Gaelle Arquez, która dzięki południowej urodzie i żywiołowości doskonale wcieliła się w postać Kochanki Wszech Czasów. A wtórował jej Don Jose w wykonaniu szwedzkiego śpiewaka, Daniela Johanssona, pokazujący równie przekonująco gwałtowność uczuć kochanego, a potem odrzuconego mężczyzny. Ostatecznie wszystko się źle kończy, wiadomo, Carmen zostaje zabita, tyle, że reżyser Kasper Holten pozwolił sobie w tym przypadku wykorzystać naturalną scenerię i wobec tego dziewczyna nie jest zasztyletowana lecz uduszona w wodzie. Jej czerwona szata łączy się z czerwienią róży, którą były kochanek wrzuca także do wody… dramat dobiega końca.

– A poniżej ja, bez parasola, chociaż lało w ten melodyjny wieczór na Dziedzińcu Zamku Królewskiego. Ale co tam, wody nie muszę się bać, bom nie Carmen, na szczęście.

Barbara Jagas

O mnie

Nie wiem kim jestem i całe życie się dowiaduję. – To fascynujące!